czwartek, 14 lutego 2013

Letni urlop w Tatrach (3) Przez Dolinę Małej Łąki na Kondracka Przełęcz i Grzybowiec .

Naszym marzeniem po przyjeździe do Zakopanego stało się nagle zdobycie po raz pierwszy wysokości 2000 m n.p.m. Moim zadaniem było wytyczenie jakiejś wyprawy, aby ten cel osiągnąć. Po krótkim przestudiowaniu mapy stawiam na zdobycie Kopy Kondrackiej (2005 m n.p.m.).
O godz. 10.00 następnego dnia, czyli dosyć późno jak na taką wycieczkę, meldujemy się w Gajówce Mała Łąka (938 m n.p.m) wraz z naszą Nikolą oraz naszymi sąsiadami z Dankowic, Grażyną i Adamem.
Stamtąd wybieramy żółty szlak, który ma nas doprowadzić przez Kondracką Przełęcz na Kopę Kondracką.
Szlak ten biegnie przez Dolinę Małej Łąki i przez ok. 1,5 h wędruje się nim jak po typowych beskidzkich szlakach. Po nieco ponad godzinie docieramy do Rówieniek (1163 m n.p.m.), gdzie otwiera nam się widok na przepiękną Wielką Polanę, z której podziwiamy wspaniałe wysoko wznoszące się turnie.
Po krótkiej przerwie ruszamy dalej i po przejściu przez polanę zagłębiamy się w lesie gdzie szlak zaczyna piąć się bardziej pod górę. Po opuszczeniu lasu i kolejnej przerwie, zaczyna się wchodzenie całkiem na poważnie, gdyż jest coraz bardziej stromo, a do tego podłoże jest drobno-kamieniste co może skutkować poślizgnięciami. Po przejściu tego kamienistego odcinka wchodzimy w kosodrzewinę i tak dosyć mocno pod górkę dochodzimy na Kondracką Przełęcz (1725 m n.p.m.), na której dosyć mocno zaczęło wiać. Tam spędzamy trochę czasu podziwiając otaczające nas wspaniałe widoki. Po odpoczynku przychodzi czas na wejście na Kondracką Kopę, który według znaków wynosi 50 min. Wejście od strony Kondrackiej Przełęczy jest dosyć męczące, a do tego wiatr nam nie pomaga, ale dajemy radę, jednak do czasu gdy spotykamy małżeństwo z dzieckiem, które zawróciło przed Kopą z powodu spychającego ze szlaku wiatru. My po chwili zastanowienia czynimy to samo nie podejmując ryzyka dalszego wchodzenia i po około 20 min. meldujemy się z powrotem na Kondrackiej Przełęczy. Po krótkiej naradzie decydujemy, że idziemy w stronę Giewontu na Wyżnią Kondracką Przełęcz gdzie podejmiemy następną decyzję co robić, czy wchodzić na szczyt Giewontu, czy schodzić już na dół. Po dotarciu do przełęczy, spojrzenia na znaki z czasem wejścia na Giewont podejmujemy nie zbyt cieszącą naszą córkę decyzję, że schodzimy, gdyż boimy  się, że nie zdążymy zejść przed zmrokiem. Schodzimy więc niebezpiecznym, czerwonym szlakiem w kierunku Przełęczy na Grzybowcu (1311 m n.p.m.), a następnie Ścieżką nad Reglami dochodzimy do Wielkiej Polany, skąd już do miejsca, w którym zaczęliśmy dzisiejszą wędrówkę dzieli nas ok. 1 h. Do celu docieramy po godzinie 19.00,a więc decyzja o rezygnacji z wejścia na szczyt Giewontu była słuszna, gdyż na  pewno nie zdążylibyśmy wrócić do g. 20.00.
Mimo, że niewiele dzieliło nas od zdobycia pierwszego, dwutysięcznika, a także szczytu Giewontu, wycieczkę uznajemy za bardzo udaną.

Data wycieczki: 07.08.2012

A tak na marginesie, nieco ponad miesiąc później zdobywamy Czerwone Wierchy i oczywiście Kopę Kondracką należącą do nich, a na Giewont przyjdzie czas w tym roku :)

GALERIA ZDJĘĆ Z WYPRAWY


Początek ... kierunek Kopa !!!
W kierunku Wielkiej Polany
 My na Wielkiej Polanie, w tle Giewont, Mały Giewont, Siodło, Siodłowa Turnia i Mnichowe Turnie
Widok z Wielkiej Polany na Mnichowe Turnie, Wielką Turnię i Pośrednią  Turnię
Po wyjściu z lasu za Wielką Polaną zaczyna się już poważne wchodzenie
Widok na Wielką Polanę
Wejście na Kopę Kondracką, w tle szczyt
Małołączniak w chmurach
Na Wyżniej Kondrackiej Przełęczy. Szczyt Giewontu był tak blisko.
Zejście czerwonym szlakiem
Już znacznie niżej, Giewont w tle
Miejscami szlak jest bardzo wąski 
Takie fajne przejście
Przełęcz w Grzybowcu
Meta :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz