niedziela, 24 lutego 2013

Dolina Strążyska, Sarnia Skała i Dolina Białego w zimie

Tegoroczny zimowy urlop postanowiliśmy spędzić w Zakopanem pod czujnym okiem "Śpiącego Rycerza". Po pierwszych dwóch dniach, które poświęciliśmy  na narty i spacery po okolicy, nadszedł czas wypadu w góry.

Nasz plan: Dolina Strążyska - Wodospad Siklawica - Sarnia Skała - Dolina Białego.
Z naszej Zakopiańskiej bazy noclegowej wyruszamy na przełaj w kierunku Drogi pod Reglami, która biegnie z Kuźnic aż do Doliny Kościeliskiej w Kirach.
Po wejściu na Drogę pod Reglami kierujemy się w stronę Doliny Strążyskiej, do której wlotu docieramy bardzo szybko. Po uiszczeniu opłaty za wstęp do Tatrzańskiego Parku Narodowego kontynuujemy wędrówkę łagodnym szlakiem wzdłuż Strążyskiego Potoku, którego strumień przekraczamy kilkakrotnie. Po prawej stronie doliny widać urwiste turniczki, ze szczególnie efektownymi Kominami Strążyskimi. Następnie mijamy Skałę Edwarda Jelinka, w której ścianie wmurowana jest tablica pamiątkowa poświęcona temu czeskiemu literatowi oraz przyjacielowi Polaków. Po około 40 minutach od wejścia do doliny, docieramy wreszcie na Polanę Strążyską. Po lewej stronie polany wita nas zasypany śniegiem Sfinks, czyli wielki kamienny głaz. Na polanie znajdują się stare zabudowania pasterskie oraz bufet w małej drewnianej chatce. Z polany, przy dobrej pogodzie,  podziwiać można północną ścianę Giewontu. Znajduje się tutaj także węzeł szlaków prowadzących w różnych kierunkach, między innymi  na Giewont, na Sarnią Skałę, do Doliny Białego, a także szlak doprowadzający do Wodospadu Siklawica. My wybierzemy oczywiście szlak do Doliny Białego z wejściem na Sarnią Skałę. Jednak wcześniej udajemy się jeszcze za żółtymi znakami nad Wielką Siklawicę. Już po ok. 10 minutach stajemy przy zamarzniętej kaskadzie wodospadu. Po krótkiej sesji fotograficznej wracamy na polanę i rozpoczynamy wejście czarnym szlakiem na Czerwoną Przełęcz, z której odbijemy na szczyt Sarniej Skały.
Po około godzinie mozolnego podejścia docieramy do Czerwonej Przełęczy (1301 m n.p.m.), na której następuje śnieżny atak. Zastanawiamy się, czy jest sens wchodzić na Sarnią Skałę, czy też może lepiej zrezygnować z wejścia na nią i rozpocząć zejście do Doliny Białego. Wspólnie podejmujemy decyzję, że warto chociaż spróbować. Idziemy więc w kierunku szczytu. Początkowy fragment szlaku przechodzimy bez większych problemów, ale ostatnie decydujące podejście, przysparza nam już trochę kłopotów, gdyż co chwilę zsuwamy się w dół. Wtedy uświadamiamy sobie, jak bardzo potrzebne są raki w zimowych górach. Jednak i bez nich udaje się nam stanąć na szczycie Sarniej Skały ( 1377 m n.p.m.).
A więc udało się nam zdobyć pierwszy tatrzański szczyt w zimie :)
Po krótkiej chwili spędzonej na Sarniej, rozpoczynamy zejście, a raczej zjazd na przysłowiowych czterech literach w kierunku Czerwonej Przełęczy, z której pozostaje nam już tylko zejście do Doliny Białego. Zejście nie sprawia większych problemów, choć w początkowej jego fazie trzeba było użyć ponownie "czterech liter". Po zejściu w dolne partie doliny, idziemy łagodnym szlakiem wzdłuż Białego Potoku, aż do samego wylotu z niej.

                                                                     KONIEC

20-02-2013

Poniżej galeria zdjęć z wyprawy.

Na przełaj ku Drodze pod Reglami

Kierunek Polana Strążyska

Strążyski Potok

Skała Edwarda Jelinka

W Dolinie Strążyskiej. W tle wystające Kominy Strążyskie.

Na Polanie Strążyskiej. Po lewej stronie zasypany Sfinks.

Polana Strążyska. W tle wyłania się kawałek północnej ściany Giewontu.

Wielka Siklawica.

Początek  szlaku z Polany Strążyskiej  w kierunku Czerwonej Przełęczy

Na Czerwoną Przełęcz.

Czerwona Przełęcz.

Na Czerwonej Przełęczy.

Końcowe fragmenty podejścia na Sarnią Skałę.

Na szczycie Sarniej Skały (1377 m n.p.m.)

Na Sarniej Skale.

Zejście z Sarniej

Widziane podczas zejścia z Sarniej.

Ostatnie spojrzenie na Sarnią Skałę.

Żółtym szlakiem na do Drogi pod Reglami

Dojście do dolnego odcinka Doliny Białego

Widziane z Doliny Białego.

W Dolinie Białego.

W Dolinie Białego.

W Dolinie Białego.

Koniec górskiej części wędrówki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz