sobota, 27 kwietnia 2013

Kościelec

Kościelec (2155 m n.p.m.) stał się pierwszym naszym poważniejszym szczytem, który postanowiliśmy zdobyć podczas dwudniowego pobytu w Tatrach. Oprócz Kościelca nasz plan obejmował również wejście na Świnicę (2301 m n.p.m.) przez Zawrat. Z planu tego, udało się jedynie zdobyć Kościelec, i to w fatalnych warunkach pogodowych. Ale wszystko po kolei.
Kościelec
Na ten wcześniej zaplanowany wyjazd czekaliśmy z utęsknieniem, gdyż wejściem na Kościelec postanowiliśmy uczcić naszą dziesiątą rocznicę ślubu, którą obchodziliśmy w przeddzień wyjazdu. Na wyjazd ten, tym razem bez Nikoli,  zdecydowały się także dwie nasze wspaniałe towarzyszki na górskich szlakach, Kasia i Sylwia.
Nasze założenia podczas tego wyjazdu to zdobycie Kościelca w pierwszy dzień, nocleg w Murowańcu, a na drugi dzień wejście na Świnicę.
Do Kuźnic docieramy o godzinie 6.00. Na dojście do schroniska Murowaniec, w którym zaplanowaliśmy nocleg, wybieramy żółty szlak przez Dolinę Jaworzynki. Szlakiem tym wędrowaliśmy już podczas naszego letniego urlopu w 2011 roku,dlatego też dokładny opis szlaku jak i całego przejścia nad Czarny Staw Gąsienicowy znajduje się tutaj.
Dolina Jaworzynki
Do schroniska Murowaniec docieramy o godzinie 8.30. Z noclegami w schronisku, szczególnie w sezonie nie jest łatwo, ale nam udaje się załatwić nocleg w pokoju sześcioosobowym. Pokój dzielimy z bardzo fajną parą z Wrocławia. Pogoda za oknami schroniska nie napawa nas optymizmem, gdyż ciągle pada i nie widać znaków, aby miało się to zmienić. Postanawiamy więc zrobić sobie dłuższe śniadanie i troszkę poleniuchować, licząc na jakiś cud w pogodzie. Cudu jednak się nie doczekujemy, ale kiedy deszcz zamienia  się w mżawkę postanawiamy o godzinie 11.00 wyruszyć w kierunku Czarnego Stawu Gąsienicowego i tam w zależności od sytuacji pogodowej podjąć decyzję, czy będziemy wchodzić  na Kościelec. Samo przejście niebieskim szlakiem od schroniska nad Czarny Staw to w miarę łagodny i przyjemny spacerek, jedynie ostatnie kilka minut to przejście zakosami pod górę.
Nad schowanym we mgle Czarnym Stawem Gąsienicowym
Kiedy docieramy nad staw, to z kilku metrów nie widać jego tafli wody, z powodu silnej mgły, która zaczęła nam towarzyszyć. Dla nas nadszedł też czas na podjęcie decyzji, czy idziemy dalej, czy wracamy do schroniska. Bezdyskusyjnie wybieramy jednak opcję, że mimo ciągle padającej mżawki wchodzimy na Kościelec. Zatem od rozstaju szlaków nad Czarnym Stawem skręcamy w prawo na czarny szlak i idziemy po kamiennych stopniach dość ostro pod górę. Ścieżka ta nie stwarza nam większych problemów, jest w miarę bezpieczna, ale mimo tego trzymamy się na baczności, gdyż od przepaści dzieli nas momentami kilka kroków. W ten oto sposób dochodzimy na grań Małego Kościelca i przechodząc przez jego najwyższe  spiętrzenie ( 1863 m n.p.m.), a następnie obniżenie w kierunku przełęczy, docieramy na Karb (1853 m n.p.m.).
Na Przełęczy Karb
Z przełęczy oprócz drogi powrotnej można wybrać zejście niebieskim szlakiem na drugą stronę Doliny Gąsienicowej - do Doliny Zielonej, no i oczywiście dalsze wejście czarnym szlakiem na Kościelec. Po przeczytaniu tabliczki z informacją o możliwych zagrożeniach przy wchodzeniu na szczyt, świadomi tego co może nas spotkać, ruszamy na podbój naszego Kościelca. Szlak początkowo biegnie dosyć łagodnie pod górę poprzez rumowisko skalne, ale niedługo, gdyż po około 10 minutach podchodzimy pod stromy, kilkumetrowy próg, który okazuje się pierwszym utrudnieniem, z którym sobie jednak w miarę dobrze radzimy.
Pierwsze utrudnienie - kamienny próg
Największą naszą przeszkodą zaczyna być jednak deszcz, który zaczyna przybierać na sile, lecz nikt z nas nawet nie myśli, żeby się wycofać. Powyżej progu przechodzimy między innymi przez ukośnie leżącą płytę, której jedynym punktem podparcia jest wąski uskok. Ogólnie to dalsze podejście nie nastarcza większych trudności, aż pod sam wierzchołek. Tu zaczyna się wspinaczka wśród ukośnych, granitowych płyt, podczas której jesteśmy maksymalnie skoncentrowani, gdyż przy tej pogodzie i śliskiej skale, najmniejszy błąd może zakończyć się tragicznie. Jednak każdy z nas bezpiecznie dociera na szczyt i o godzinie 13.15 Kościelec, nasz prezent w 10-tą rocznicę ślubu, uznajemy za zdobyty.
Najtrudniejszy odcinek wejścia na wierzchołek
Szczyt Kościelca jest bardzo wąski i każde podejście do jego krawędzi wiąże się z dużym ryzykiem poślizgnięcia i tym samym spadnięciem w przepaść. Na szczycie spędzamy tylko chwilę gdyż jest zimno, wietrznie, deszcz zaczyna plątać się ze śniegiem, a widoków nie mamy żadnych.
Powrót ze szczytu  w tych warunkach okazuje się bardziej niebezpieczny niż wejście. Do Przełęczy Karb udaje nam się jednak zejść bez  większych przygód. Na przełęczy wybieramy zejście niebieskim szlakiem do   Zielonej Doliny Gąsienicowej, w której to znajduje się 19 spośród 21 stawów w całej Dolinie Gąsienicowej.
Największy z nich Zielony Staw osiągamy po około 20 minutach od Przełęczy Karb. Podczas zejścia mgła w dolinie ustąpiła, jednak wyższe partie gór pozostały nadal zasłonięte. Od Zielonego Stawu kierujemy się już za czarnymi znakami w kierunku dolnej stacji kolejki krzesełkowej, mijając po drodze między innymi Litworowy Staw, Troiśniak, a następnie idąc już w kierunku schroniska Murowaniec żółtym szlakiem, mały stawik Mokra Jama.
Zielona Dolina Gąsienicowa
Do schroniska, mocno przemoczeni docieramy o godzinie 15.45 i po wskoczeniu w suche ubrania zaczynamy delikatnie świętować naszą rocznicę ślubu oraz zdobycie Kościelca, w tych jakże trudnych warunkach pogodowych. Po małym świętowaniu wszyscy udajemy się grzecznie spać.
Plany naszej wyprawy w następnym dniu obejmowały wejście na Świnicę, ale ze względu na fatalną, deszczową pogodę rezygnujemy z tej opcji i decydujemy się na zejście do Kuźnic. Schronisko opuszczamy o godzinie 10.00 i niebieskim szlakiem przez Boczań (1208 m n.p.m.) docieramy do Kuźnic o godzinie 12.00, z których to przed powrotem do Dankowic, udajemy się jeszcze na placki ziemniaczane na Krupówki.

Z całego naszego dwudniowego  pobytu jesteśmy bardzo zadowoleni. Mimo deszczowej pogody udało nam się zrealizować plan minimum, czyli zdobycie Kościelca. Jednak z powodu braku tatrzańskich panoram stwierdzamy, że wejście na Kościelec trzeba powtórzyć i dlatego w tym roku planujemy ponowne wejście na Kościelec i Świnicę.

Szlaki, którymi wędrowaliśmy:
szlak turystyczny żółty szlak turystyczny niebieski z Kuźnic, doliną Jaworzynką przez Przełęcz między Kopami do schroniska Murowaniec,
szlak turystyczny niebieski z Murowańca nad Czarny Staw Gąsienicowy,
szlak turystyczny czarny Czarny Staw Gąsienicowy - Karb - Kościelec - Karb
szlak turystyczny niebieski szlak turystyczny czarny szlak turystyczny żółty Karb - Murowaniec
szlak turystyczny niebieski Murowaniec - Boczań - Kuźnice

Data wędrówki 11-12 .08.2012

                                                                   Pozostała galeria zdjęć:
Szlaki z Kuźnic
   
Widok na Dolinę Jaworzynki


Dolina Gąsienicowa i wystające w głębi schronisko Murowaniec

Ścieżka nad Czarny Staw Gąsienicowy

Wejście na grań Małego Kościelca
 
Widok na grań Małego Kościelca
 
Kamienne rumowisko powyżej Przełęczy Karb
 
Skalny próg

Ściana szczytowa Kościelca

Na szczycie we mgle

Nasza czwórka na szczycie

Zejście ze szczytu

Skalny próg na powrocie
 
Kościelec od strony Zielonej Doliny

W Zielonej Dolinie Gąsienicowej





Mokra Jama

No i w schroniskowym pokoju

sobota, 13 kwietnia 2013

Czupel i Magurka na biało

Czupel (933 m n.p.m) - najwyższy szczyt Beskidu Małego, postanawiamy zdobyć po raz drugi, ale tym razem w iście zimowej scenerii.
Kapliczka w drzewie na szczycie Czupla
Wędrówkę postanowiliśmy rozpocząć tym razem z Przełęczy Przegibek (663 m n.pm.).
Na zasypany śniegiem parking na Przegibku docieramy dosyć późno, bo dopiero o 11.00. Stamtąd ruszamy niebieskim szlakiem w kierunku Magurki Wilkowickiej. Pierwsze minuty na szlaku to ostre podejście, ale potem jest już łagodnie i przyjemnie. Po około godzinie docieramy do schroniska PTTK na Magurce Wilkowickiej (909 m n.p.m.). W schronisku ze zdobyciem miejsca siedzącego był problem, ale w końcu udało się takie upolować. Po około godzinie spędzonej w schronisku przyszedł czas na kontynuację wędrówki.
Schronisko na Magurce
Z Magurki idziemy za niebieskimi znakami, bardzo łagodnym, grzbietowym szlakiem w kierunku Czupla. Na najwyższy szczyt Beskidu Małego docieramy o godzinie 14.00. Na nim kilka zdjęć i obieramy kierunek powrotny. Przy coraz mocniejszym i mroźnym wietrze, powracamy do schroniska na Magurce, w którym opróżniamy nasze termosy do zera. Następnie schodzimy tym samym niebieskim szlakiem, którym wchodziliśmy na Magurkę z Przegibka. Na parking docieramy o 15.30, kończąc naszą pierwszą zimową wędrówkę po Beskidzie Małym.

Bardzo byliśmy ciekawi z Renatą, czy Nikoli spodobają się górskie wędrówki w wersji zimowej, ale tak jak się spodziewaliśmy, była bardzo zadowolona i już 10 dni później zaliczyła z nami kolejne zimowe wejście, tym razem na Sarnią Skałę (1377 m n.p.m.) w Tatrach Zachodnich, o którym możecie przeczytać tutaj.

Szlaki, którymi wędrowaliśmy:
szlak turystyczny niebieski Przełęcz Przegibek - Magurka (909 m n.p.m.) - Czupel (933 m n.p.m.) - Magurka - Przełęcz Przegibek.

                                                                  Galeria zdjęć:


Kierunki z Przegibka
Tuż za Przegibkiem
Widok ze szlaku
W pobliżu schroniska na Magurce
Nasza grupka na Magurce
Nikola i snow :)
Węzeł szlaków na Magurce
Z Magurki na Czupel

Zimowy Czupel zdobyty :)
Dla zmęczonych na Czuplu :)
Parking na Przełęczy Przegibek

niedziela, 7 kwietnia 2013

Na Skrzyczne i Malinowską Skałę

Planem tej wędrówki było zdobycie Skrzycznego (1257 m n.p.m.), najwyższej góry Beskidu Śląskiego, która zaliczana jest do Korony Gór Polskich.
Skrzyczne należy do pasma Baraniej Góry , a cały masyw Skrzycznego oddziela dolinę górnej części Żylicy od Kotliny Żywieckiej.

Skrzyczne
Oprócz samego wejścia na Skrzyczne, chcieliśmy dotrzeć także na Przełęcz Salmopolską (Biały Krzyż) poprzez Małe Skrzyczne i Malinowską Skałę. W związku z tym, że jesteśmy zmotoryzowani, a początek i koniec wędrówki będzie miał miejsce w dwóch sporo oddalonych od siebie punktach, musieliśmy nieco pokombinować. Postanowiliśmy więc, że dotrzemy samochodem na Przełęcz Salmopolską, a stamtąd PKS-em wrócimy do Szczyrku, z którego rozpoczniemy kolejną naszą górską przygodę.

Na parking w Przełęczy Salmopolskiej docieramy przed godziną 10.00 w składzie: nasza trójka oraz koleżanki Sylwia i Kasia. Po parunastu minutach pakujemy się do autobusu i o godzinie 10.30 jesteśmy już w centrum  Szczyrku. Pogoda w tym dniu nie napawała nas za bardzo optymizmem, gdyż od rana niebo było całe zaniesione chmurami i wiedzieliśmy, że ciężko może być uniknąć tego dnia opadów deszczu.
Wejście na Skrzyczne zaplanowaliśmy zielonym szlakiem. Po odszukaniu zielonych znaków szybko odbijamy z głównej drogi w bok i przez spory odcinek biegnący betonowymi płytami, dolinką potoku Zapalenica, docieramy do miejsca gdzie zielony szlak odbija ostro w lewo i przechodzi w typowo górską ścieżkę, co oczywiście bardzo nas cieszy. Początkowo szlak będący jeszcze w miarę szeroki, dostarcza nam sporo niespodzianek w postaci powalonych drzew, a następnie zamienia się w wąską ścieżkę biegnącą stromym zboczem. W taki oto sposób szybko docieramy na Becyrek (862 m n.p.m.) gdzie nasz zielony szlak łączy się z czerwonym szlakiem, który prowadzi z Buczkowic na Skrzyczne. Na Becyrku postanawiamy  zrobić sobie przerwę śniadaniową, podczas której pogoda nagle się zmienia, robi się strasznie zimno, a do tego zaczyna padać deszcz. Jednak nie zniechęca nas to do dalszej wędrówki i już po chwili idziemy ponurym lasem, którego korony drzew chronią nas nieco przed deszczem. Powyżej Hali Jaworzynka widoczność spada do kilku metrów, ale wchodząc na trasę narciarską  nie mamy obawy o to, że gdzieś zbłądzimy. Na szczyt Skrzycznego docieramy o godzinie 13.15, i tym samym zdobycie przez nas kolejnej góry należącej do Korony Gór Polskich staje się faktem. Na szczycie Skrzycznego znajduje się schronisko PTTK, górna stacja kolejki krzesełkowej oraz charakterystyczny nadajnik RTV będący głównym elementem rozpoznawczym góry z wielu, nawet sporo oddalonych miejsc.

Schronisko PTTK na Skrzycznem
My na szczycie odwiedzamy oczywiście schronisko, w którym postanawiamy spędzić trochę czasu licząc na to, że pogoda się poprawi. Po prawie godzinie spędzonej w schronisku postanawiamy wyruszyć dalej, tym bardziej, że przestało padać i zaczęło się przejaśniać. Po wyjściu ze schroniska mamy wspaniałe widoki na skąpaną w chmurach Kotlinę Żywiecką z wystającymi wzniesieniami.
Kolejnym naszym etapem jest dojście na Malinowską Skałę. Szlak zielony i czerwony ze Skrzycznego poprzez Małe Skrzyczne biegnie praktycznie cały czas grzbietem i jest szeroki oraz łagodny. Cały czas mamy widoki na wyłaniające się z chmur między innymi góry  Beskidu Śląskiego, Małego oraz oczywiście Kotliny Żywieckiej. Po tym łagodnym, grzbietowym spacerku zaczyna się konkretniejsze podejście, które doprowadza nas na Malinowską Skałę (1152 m n.p.m.). Tuż przed szczytem, przy szlaku znajduje się spora wychodnia skalna, która ma 13 m długości, 5 m szerokości oraz około 5 m wysokości.
Po krótkiej sesji zdjęciowej wyruszamy czerwonym szlakiem biegnącym na Przełęcz Salmopolską. Szlak prowadzi nas grzbietem przez Malinów (1117 m n.p.m.), który jest płaskim rozległym wzniesieniem w paśmie Baraniej Góry. Poprzez wyręby możemy stąd zobaczyć między innymi Pasmo Czantorii i Stożka, Klimczok, no i oczywiście Skrzyczne. Z Malinowa schodzimy już w kierunku Przełęczy Salmopolskiej. Przy zejściu po raz kolejny musimy pokonywać powalone drzewa na szlaku.
Na Przełęcz Salmopolską (934 m n.p.m.) docieramy o godzinie 17.15. Tam już pakujemy się do samochodu i udajemy się w kierunku naszych Dankowic.

Szlaki , którymi wędrowaliśmy:
szlak turystyczny zielony Szczyrk (Centrum) - Skrzyczne (1257 m n.p.m) - Malinowska Skała (1152 m n.p.m.)
szlak turystyczny czerwony Malinowska Skała - Malinów (1117 m n.p.m.) - Przełęcz Salmopolska (934 m n.p.m.)

Data wędrówki : 09.06.2012

Galeria zdjęć:

Częste niespodzianki na beskidzkich szlakach
Stromym zboczem
We mgle
Nareszcie w schronisku
Na szczycie
Charakterystyczny nadajnik RTV na Skrzycznem
Kasia, Sylwia i Renata na szczycie Skrzycznego ( w tle Kotlina Żywiecka z widocznym Jeziorem Żywieckim )
Widok na Kotlinę Żywiecką ze Skrzycznego
Kierunki na Skrzycznem
Nikola z przyjacielem na plecach :)

Wspaniałe widoki z Masywu Skrzycznego
Skrzyczne od strony Małego Skrzycznego
Kolejne piękne widoki
... i kolejny widok
Wychodnia na Malinowskiej Skale
Kierunki na Malinowskiej Skale