piątek, 10 maja 2013

Błatnia, Klimczok i Szyndzielnia z Wapienicy

Podczas tegorocznego długiego weekendu pogoda sprawiła, że z naszego planu, który obejmował co najmniej dwa wyjścia na górskie szlaki, zrealizowaliśmy tylko jedno.
Na niedzielę prognozy pogody dla rejonu Beskidu Śląskiego były obiecujące, dlatego nasza decyzja na ten dzień mogła być tylko jedna - idziemy w góry !!!
Plan obejmował wejście od strony Doliny Wapienicy na Błatnią (917 m n.p.m.), Klimczok (1117 m n.p.m) i Szyndzielnię (1026 m n.p.m.), no i oczywiście powrót do doliny.
Widok z hali na Błatniej
Na parkingu tuż przed wejściem do Doliny Wapienicy meldujemy się  o godzinie 8.30 naszą rodzinną trójką wraz z moim bratem Darkiem i koleżanką Patrycją . Stamtąd kierujemy się na niebieski szlak, który biegnie wzdłuż rzeki Wapienica. Dolina ta jest jednym z niewielu w Europie obszarów dzikiej przyrody znajdujący się w granicach tak dużej aglomeracji. Szlak, aż do zapory i sztucznego jeziora Wielka Łąka jest płaski i prowadzi przez las. Spod zapory zaczyna się pierwsze dość strome, kamieniste podejście, które prowadzi nas lasem na Palenicę (688 m n.p.m.) i Kopany (690 m n.p.m.). Stamtąd idziemy płaskim grzbietem, z którego po lewej stronie mamy pierwsze fajne widoki, między innymi na Trzy Kopce i Stołów, po czym szlak zaczyna się nieco obniżać, zagłębiając się ponownie w lesie, by po chwili znowu piąć się w górę ku kolejnemu szczytowi jakim jest Wysokie (756 m n.p.m.). Na zboczach Wysokiego znajduje się rezerwat przyrody Jaworzyna. Z Wysokiego zaczyna się znowu niewielkie obniżenie, po którym następuje kolejne podejście na szczyt o ciekawej nazwie Przykra (824 m n.p.m.). Stamtąd ponownie w dół do Siodła pod Przykrą (801 m n.p.m.), gdzie nasz szlak łączy się z  żółtym szlakiem prowadzącym z Jaworza na Błatnią. Z siodła zaczyna się już ostatnie, 20 minutowe podejście na Błatnią. Na Błotnym, bo tak inaczej nazywa się Błatnia jesteśmy o godzinie 11.15. W schronisku na szczycie postanawiamy spędzić co najmniej jedną godzinę, a że pogoda jest prawie idealna to na zewnątrz schroniska mamy fajne widoki na góry Beskidu Śląskiego.
Widok spod schroniska na Błatniej
Po tym dłuższym odpoczynku wyruszamy w dalszą drogę, a konkretnie obieramy żółty kierunek, który ma nas zaprowadzić na Klimczok. Kawałek od schroniska znajduje się hala na Błatniej, która jest świetnym punktem widokowym na rozległą panoramę gór Beskidu Śląskiego. Znajduje się tam także charakterystyczny kopiec ze studniami, z których schronisko czerpie wodę. W drodze na Klimczok pokonujemy kolejno szczyty - Stołów (1035 m n.p.m.) i Trzy Kopce (1081 m n.p.m.). Na obydwie góry mamy w miarę spokojne podejścia, a szlak prowadzi nas przez las jak i odkryty teren. Szczyt Stołów jest płaski i pokryty licznymi wyrębami. Na stokach Stołowa znajdują się także dwie jaskinie, w tym jedna, która odkryta została dopiero w 2003 roku. Na zboczach Trzech Kopców znajduje się również  jaskinia, która jest trzecią co do długości jaskinią w Karpatach Zewnętrznych. Na szczycie, tuż przy szlaku znajdują się także ruiny, a w zasadzie fundamenty byłego schroniska.
Pozostałości po schronisku na Trzech Kopcach
Z Trzech Kopców schodzimy nieco w dół, a następnie rozpoczynamy już ostatnie i chyba najbardziej męczące dla nas podejście na szczyt Klimczoka, na którym stajemy o godzinie14.20. Ze szczytu zmierzamy poprzez Siodło pod Klimczokiem do schroniska. Schodząc do siodła wstępujemy jeszcze do małej, drewnianej Chatki na Klimczoku, w której zaznaczamy swój pobyt, wpisując się do pamiątkowego zeszytu.
Do schroniska docieramy po 20 minutach od szczytu i spędzamy w nim podobnie jak to miało miejsce na Błatniej, około 1 h.
Schronisko na Klimczoku, a właściwie na stoku Magury (Widok ze szczytu Klimczoka)
Kolejny etap naszej wędrówki to dojście czerwonym szlakiem do schroniska na Szyndzielni.Przejście to  zajmuje nam spacerkiem około 35 minut. Odcinek ten jest bardzo łagodny przez co wzmożony jest na nim ruch pieszych, gdyż bardzo dużo ludzi wybiera sobie przejście na Klimczok po wjechaniu kolejką linową na Szyndzielnię. W schronisku spędzamy tylko 10 minut i schodzimy dalej łagodnym, czerwonym szlakiem w kierunku Dębowca, aż do momentu pojawienia się strzałki z żółtym znakiem prowadzącym do Doliny Wapienicy. Zejście tym szlakiem, aż nad Jezioro Wielka Łąka jest w miarę łagodne i nie przysparza nam większych problemów. Z momentem dojścia nad jezioro, szlak zamienia się w asfalt i tak nas już prowadzi, aż do samego parkingu, na którym jesteśmy o godzinie 18.00.

Tak zakończyła się nasza pierwsza,bardzo udana, pozimowa górska wędrówka. Teraz mam nadzieję, że worek z wędrówkami został otwarty i wkrótce ponownie wyruszymy na szlak.
Data: 05-05-2013

Zapraszam również do przeczytania opisu i obejrzenia zdjęć z zimowego pobytu na Klimczoku i Szyndzielni.   Opis zimowej wędrówki znajduje się tutaj.

Szlaki, którymi wędrowaliśmy:
 Dolina Wapienicy (parking) - Błatnia
 Błatnia - Klimczok
 Klimczok - Szyndzielnia - kierunek Dębowiec (do odbicia na żółty szlak)
 Do Doliny Wapienicy

Pozostałe zdjęcia:


Ścieżka w Dolinie Wapienicy
Wodospad na rzece Wapienica
Kamieniste podejście na Palenicę i Kopany
Szlak na szczycie Kopanego
Widok ze szczytu Kopanego
Na szczycie Wysokiego
Następny szczyt w drodze na Błatnią
Między Siodłem pod Przykrą, a Błatnią
Schronisko na Błatniej
Rodzinnie na Błatniej
Kopiec ze studniami na Błatniej
Spotkanie w drodze na Stołów
Szczyt Stołów


Widok z Trzech Kopców na podejście w kierunku Klimczoka
Na zejściu z Trzech Kopców
Widok na Skrzyczne spod Trzech Kopców
Ostatnie podejście na Klimczok
Chatka na Klimczoku
W chatce. Pamiątkowe wpisy do zeszytu.
Widok z czerwonego szlaku między Klimczokiem, a Szyndzielnią. W oddali Bielsko-Biała.
Ścieżka na Szyndzielnię
Schronisko na Szyndzielni
Zejście żółtym szlakiem do Doliny Wapienicy
Płynący strumyk na szlaku.
Sztuczne Jezioro Wielka Łąka w Dolinie Wapienicy
Droga w kierunku parkingu z nad jeziora

2 komentarze:

  1. Żólty szlak od zapory Mościckiego na Szyndzielnię mało mnie swego czasu nie wykończył :))

    A przygladając się tym zdjęciom muszę z pewnym zdziwieniem stwierdzić, że jednak każdy widzi inaczej. Znam całą tą trasę, a i tak przyglądam się jak czemuś nowemu. Fascynujące.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajnie opisaliście tą trasę
    przebiegłem się nią w niedzielę 8 maja 2016 roku
    zajęło mi to 2 godziny 6 minut według wskazań endomondo
    tyle ,że nawet połowy nie zauważyłem...hahaha
    ale mam wasz opis
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń