sobota, 31 sierpnia 2013

Krzyż na Giewoncie. Jego historia.


"Kiedy się kończył wiek XIX a rozpoczynał współczesny, ojcowie wasi, na szczycie Giewontu ustawili krzyż.
Ten krzyż tam stoi i trwa. Jest niemym ale wymownym świadkiem naszych czasów.
Rzec można, że ten jubileuszowy krzyż, patrzy w stronę Zakopanego i Krakowa i dalej w kierunku Warszawy i Gdańska
Ogarnia całą naszą ziemię od Tatr po Bałtyk."
                                                                    
                                                                                       JAN PAWEŁ II - Zakopane 06.06.1997 r.



Inicjatorem wzniesienia Krzyża na Giewoncie (1894 m n.p.m.) był ks. Kazimierz Kaszelewski. W Roku Jubileuszowym 1900 odbył on podróż do Rzymu. Widział we Włoszech krzyże wzniesione na wielu szczytach, m.in. na Wezuwiuszu. Po powrocie do kraju zachęcony przez kilkunastu swoich parafian, powziął myśl umieszczenia podobnego, monumentalnego krucyfiksu na najwyższym szczycie górskim na terenie parafii zakopiańskiej, a więc na Giewoncie. Do realizacji tego zamierzenia przystąpiła fabryka materiałów żelaznych Józefa Góreckiego w Krakowie. Dwóch górali pracując przez siedem dni wykuło w skale szczytu odpowiedniej głębokości jamę pod fundament przyszłego krzyża. W międzyczasie fabryka krakowska przygotowała 400 elementów żelaznej konstrukcji krzyża, które przywieziono do Zakopanego.
3 lipca 1901 roku, 500 górali na 18 wozach przywiozło je wraz z 400 kg cementu i 12 płóciennymi konwiami wody pod Giewont na wysokość tzw. Piekiełka. Dalej wszystko niesiono na plecach na sam szczyt góry. Początkowo przy budowie fundamentów i osadzaniu w nich dolnej partii krzyża pracowało 6 górali, proboszcz i właściciel fabryki krakowskiej ze swoim pomocnikiem. W drugim etapie robót, polegającym na montażu górnych części ażurowej konstrukcji krzyża, pracowało przez 7 dni już tylko dwóch górali i robotnik z fabryki.

Ostatecznie zmontowany krzyż ma 17,5 m wysokości, z czego 2,5 m jest wkopane w skały, poprzeczne ramię rozpostarte jest na 5,5 metra. Całość konstrukcji waży 1819 kg.
Na skrzyżowaniu ramion znajduje tarcza z napisem, jaki ułożył Ojciec Święty dla krzyży jubileuszowych: "Jezus Christo Deo, restitutae per ipsum salutatis MCM".
U podstawy krzyża umieszczono tablicę z napisem: " Zbawicielowi Świata na przełomie wieków 1900/1901 wystawiła Krzyż ten parafia zakopiańska ze swoim proboszczem, wykonany w fabryce Józefa Góreckiego w Krakowie"
Poświęcenia krzyża 19 sierpnia 1901 roku dokonał uroczyście ówczesny kanclerz w Kurii Biskupiej w Krakowie, późniejszy biskup Bandurski przy udziale 300-osobowej pielgrzymki.

W 1975 roku dokonano renowacji krzyża. Ks. proboszcz  Władysław Curzydło zorganizował 12-osobową grupę młodzieży, która wniosła na swoich ramionach z Hali Kondratowej 200 kg cementu, 1200 kg piasku oraz wodę do betonu. Betonem zapełniono wyrwę w podstawie krzyża oraz wzmocniono skały szczytu.
Krzysztof Szafrański, członek klubu wysokogórskiego i uczestnik polskiej wyprawy alpinistycznej w Andach, zabezpieczył krzyż przed korozją, malując go na kolor seledynowy.
W 2000 roku na krzyż został wmontowany witraż z Chrystusem Miłosiernym i napis: " Jezu ufam Tobie".
W czerwcu i lipcu 2009 roku przeprowadzony został kolejny remont krzyża. Wzmocniono jego fundament , oraz wymieniono powłokę chroniącą przed korozją.

Krzyż stojący nad górującym nad Zakopanem Giewontem stanowi charakterystyczny i bardzo dobrze rozpoznawalny element. Jest on jednak bardzo niebezpieczny podczas burzy, gdyż ściąga pioruny. Największy wypadek miał miejsce 19 sierpnia 1937 roku, gdy podczas pielgrzymki od uderzenia pioruna zginęły 4 osoby, a 13 zostało porażonych.











niedziela, 25 sierpnia 2013

Rohacze z Rohackiej Doliny przez Rakoń i Wołowiec

Rohacze to dwa skaliste szczyty w grani głównej Tatr Zachodnich po stronie słowackiej. Wyższym szczytem Rohaczy jest Rohacz Płaczliwy (2125 m n.p.m.), a niższym Rochacz Ostry (2088 m n.p.m.). Szczyty Rohaczy są uważane za najtrudniejsze do przejścia w Tatrach Zachodnich, a jeśli chodzi o skalę trudności to porównywana jest ona do naszej Orlej Perci w Tatrach Wysokich.
Od lewej Rohacz Ostry i Rohacz Płaczliwy

Wędrówkę na Rohacze zaplanowaliśmy od strony słowackiej z parkingu pod Spaloną (słow. Parkovisko pod Spálenou - 1030 m n.p.m.).

Na wielkim i pustym jeszcze parkingu  jesteśmy przed godziną 5.30.


Tam odnajdujemy szlakowskaz z interesującymi nas kierunkami. Idziemy do Tatliakowej chaty przez Rohacką Dolinę.


Pierwsze 10 minut to typowy górski szlak. Po tym czasie wychodzimy na asfalt w Rohackiej Dolinie, którym idziemy aż do Tatliakowej chaty.


Po chwili pojawiają się szczyty, które będziemy zdobywać -  Rakoń, Wołowiec oraz pierwszy z Rohaczy - Rohacz Ostry.


Idąc i zerkając od czasu do czasu za siebie, widzimy szczyty w paśmie Salatyna.


Do Tatliakowej chaty docieramy w ciągu 1h. Pod bufetem puściutko, ani żywej duszy.
Robimy sobie pierwszą przerwę i patrząc na poszarpane ściany Rohaczy, zastanawiamy się, co nas tam czeka.


Parę metrów poniżej bufetu znajduje się małe Jeziorko Tatliaka, które o tej godzinie mamy tylko dla siebie.


Tuż przy chacie znajduje się szlakowskaz, z którego wybieramy zielony szlak na przełęcz Zabrat. Czas dotarcia na nią według znaku to 45 min.


Ścieżka w początkowym etapie wejścia jest dosyć łagodna ...


... ale później nachylenie znacząco wzrasta.


Czym wyżej jesteśmy, tym mamy piękniejsze widoki. Tutaj Wołowiec i Rohacze ...


... a tutaj między innymi Rohacz Płaczliwy i postrzępione Trzy Kopy i Banówka.


Na przełęczy Zabrat (1656 m n.p.m.) jesteśmy po 45 minutach, czyli wchodzimy dokładnie w takim czasie jaki wskazany był na znaku.


Z Zabratu czeka nas teraz 30 minut mozolnego i ciężkiego podejścia na Rakoń.


Po ponad półgodzinnej męczarni docieramy na szczyt Rakonia (1879 m n.p.m.).


Na szczytowej trawce robimy sobie krótką przerwę śniadaniową i spoglądamy w stronę Wołowca,z którym mamy rachunki do wyrównania, ponieważ będąc na jego szczycie miesiąc wcześniej, nie mogliśmy podziwiać nic dookoła z powodu kłębiastych.


Oprócz Wołowca, z Rakonia mamy również wspaniałe widoki na polską część Tatr Zachodnich oraz na wyłaniające się w oddali szczyty Tatr Wysokich.


Po przerwie ruszamy w kierunku Wołowca. Najpierw schodzimy na małą przełączkę Zawracie, by stamtąd zacząć kolejne wyczerpujące, znane nam już podejście na szczyt Wołowca.
Z grzbietu, którym idziemy, doskonale widać miejsce, w którym byliśmy jeszcze "przed chwilą", czyli rohacki bufet.


Natomiast po polskiej stronie mamy świetny widok na Wyżnią Dolinę Chochołowską.


Tuż przy ścieżce mamy także towarzystwo :)

Podejście na szczyt wyciska z nas siódme poty, ale wreszcie się udaje.
Na Wołowcu jesteśmy tym razem tylko my. Ze szczytu mamy fantastyczne widoki w każdym kierunku.


Z Wołowca kierujemy się w stronę coraz to ciekawiej wyglądających szczytów Rohaczy. Jednak zanim zaczniemy się wspinać na pierwszego z nich, musimy zejść do oddzielającej Rohacza Ostrego od Wołowca - Jamnickiej Przełęczy (1908 m n.p.m.).


Na przełęcz docieramy po 15 min. Stąd, po krótkiej przerwie, przyjdzie nam już tylko atakować szczyt Rohacza Ostrego.


Z przełęczy mamy super widoki na Zadnią Jamnicką Dolinę, Wyżni Jamnicki Staw oraz wznoszące się m.in. szczyty Łopaty i Jarząbczego Wierchu.


Z drugiej strony możemy podziwiać Rohacką Dolinę, Rohackie Stawy oraz szczyty w paśmie Salatyna.


No to teraz zaczynamy atak na Ostrego !!! Początkowo wchodzimy po skalnym rumowisku ...


... potem zaczyna się już etap w skale ( w dole Jamnickie Stawy ) ...


... aż w końcu pojawiają się ubezpieczenia w postaci łańcuchów.


Tutaj zaczyna się chyba najbardziej niebezpieczny fragment szlaku, tzw. Rohacki Koń. Odcinek ten jest bardzo eksponowany.


 Łapiemy więc głęboki oddech i włazimy na konika :)




Po pokonaniu tego niebezpiecznego, graniowego odcinka, przychodzi czas na kolejną przeszkodę w drodze na szczyt Rohacza Ostrego. Tym razem jest to wysoka skalna ściana ubezpieczona także łańcuchami.



W końcu udało się i o 11.30 stajemy na szczycie Rohacza Ostrego :)


Po krótkiej przerwie i zakodowaniu pięknych widoków ze szczytu , nadszedł czas zejścia na Rohacką Przełęcz, z której pozostanie już tylko wejście na drugiego z Rohaczy - Płaczliwego.


To już ostatnie łańcuchy podczas zejścia z Ostrego.


A przed nami Rohacka Przełęcz i Rohacz Płaczliwy.


No to jeszcze w tył zwrot  i oglądamy Ostrego z innej perspektywy.


A podejście na Płaczliwego wygląda mniej więcej tak. Nie ma żadnych łańcuchów, ale mimo wszystko jest dość strome i daje nieźle popalić, tym bardziej jeśli ma się już za sobą kilka godzin konkretnej wędrówki.


Po mozolnej i wyczerpującej wspinaczce z Rohackiej Przełęczy docieramy na Żarską Przełęcz. Z przełęczy, oprócz wejścia na Rohacza Płaczliwego, możemy dotrzeć za żółtymi znakami na widoczny Baraniec (2184 m n.p.m.)


Nasz cel to jednak widoczny już  szczyt Rohacza Płaczliwego.


O godzinie 13.00 docieramy wreszcie na Rohacza Płaczliwego, na którym robimy obowiązkową przerwę, chłonąc kolejne tatrzańskie panoramy.




Po przerwie rozpoczynamy zejście, najpierw na Smutną Przełęcz, a z niej przez Smutną Dolinę do rohackiego bufetu.



Zejście na Smutną Przełęcz to w wiekszości pokonywanie skalistego terenu.


Tutaj spojrzenie w dół ... wysoko.


Z Rohacza  na przełęcz docieramy po ok.40 min.


 


Przed zejściem do doliny spoglądamy jeszcze w kierunku Rohaczy i Wołowca.


Kolejny etap to już zejście ze Smutnej Przełęczy do Smutnej Doliny.


Po ok. 1 godzinie dochodzimy do rozstaju szlaków w Smutnej Dolinie. Tutaj można wybrać wariant przejścia przez  Rohackie Stawy. My idziemy dalej w kierunku Tatliakowej chaty.


Ścieżka od rozstaju do samego końca jest już bardzo przyjemna.


W końcu widzimy już Tatliakowe Jeziorko ...


... a po chwili jesteśmy już pod Tatliakową chatą. Stąd jeszcze ostatnie spojrzenie na Rohacze.


No i znowu trzeba dreptać asfaltem przez Rohacką Dolinę do zapełnionego już parkingu pod Spaloną, gdzie nasza przygoda dobiegnie końca.




I tak się zakończyła nasza blisko jedenastogodzinna wyprawa, podczas której mieliśmy wszystko to czego można w górach zapragnąć - piękną pogodę, wspaniałe widoki oraz miejsca, w których góry były tylko nasze. Dzięki tej wyprawie narodziły się także nowe plany wędrówek po tej części Tatr :)

Szlaki, którymi wędrowaliśmy:
szlak turystyczny zielony Parkovisko pod Spalenou  - Razcieste Sindlovec
szlak turystyczny czerwony Razcieste Sindlovec - Byvala Tatliakova chata
szlak turystyczny zielony Byvala Tatliakova chata - sedlo Zabrat
szlak turystyczny żółty sedlo Zabrat - Rakoń
szlak turystyczny niebieski Rakoń - Wołowiec
szlak turystyczny czerwony Wołowiec -  Ostry Rohac - Placlive - Smutne sedlo
szlak turystyczny niebieski Smutne sedlo - Byvala Tatliakova chata
szlak turystyczny czerwony Byvala Tatliakova chata - Razcieste Sindlovec
szlak turystyczny zielony Razcieste Sindlovec - Parkovisko pod Spalenou



Data wędrówki: 12-08-2013