niedziela, 25 sierpnia 2013

Rohacze z Rohackiej Doliny przez Rakoń i Wołowiec

Rohacze to dwa skaliste szczyty w grani głównej Tatr Zachodnich po stronie słowackiej. Wyższym szczytem Rohaczy jest Rohacz Płaczliwy (2125 m n.p.m.), a niższym Rochacz Ostry (2088 m n.p.m.). Szczyty Rohaczy są uważane za najtrudniejsze do przejścia w Tatrach Zachodnich, a jeśli chodzi o skalę trudności to porównywana jest ona do naszej Orlej Perci w Tatrach Wysokich.
Od lewej Rohacz Ostry i Rohacz Płaczliwy

Wędrówkę na Rohacze zaplanowaliśmy od strony słowackiej z parkingu pod Spaloną (słow. Parkovisko pod Spálenou - 1030 m n.p.m.).

Na wielkim i pustym jeszcze parkingu  jesteśmy przed godziną 5.30.


Tam odnajdujemy szlakowskaz z interesującymi nas kierunkami. Idziemy do Tatliakowej chaty przez Rohacką Dolinę.


Pierwsze 10 minut to typowy górski szlak. Po tym czasie wychodzimy na asfalt w Rohackiej Dolinie, którym idziemy aż do Tatliakowej chaty.


Po chwili pojawiają się szczyty, które będziemy zdobywać -  Rakoń, Wołowiec oraz pierwszy z Rohaczy - Rohacz Ostry.


Idąc i zerkając od czasu do czasu za siebie, widzimy szczyty w paśmie Salatyna.


Do Tatliakowej chaty docieramy w ciągu 1h. Pod bufetem puściutko, ani żywej duszy.
Robimy sobie pierwszą przerwę i patrząc na poszarpane ściany Rohaczy, zastanawiamy się, co nas tam czeka.


Parę metrów poniżej bufetu znajduje się małe Jeziorko Tatliaka, które o tej godzinie mamy tylko dla siebie.


Tuż przy chacie znajduje się szlakowskaz, z którego wybieramy zielony szlak na przełęcz Zabrat. Czas dotarcia na nią według znaku to 45 min.


Ścieżka w początkowym etapie wejścia jest dosyć łagodna ...


... ale później nachylenie znacząco wzrasta.


Czym wyżej jesteśmy, tym mamy piękniejsze widoki. Tutaj Wołowiec i Rohacze ...


... a tutaj między innymi Rohacz Płaczliwy i postrzępione Trzy Kopy i Banówka.


Na przełęczy Zabrat (1656 m n.p.m.) jesteśmy po 45 minutach, czyli wchodzimy dokładnie w takim czasie jaki wskazany był na znaku.


Z Zabratu czeka nas teraz 30 minut mozolnego i ciężkiego podejścia na Rakoń.


Po ponad półgodzinnej męczarni docieramy na szczyt Rakonia (1879 m n.p.m.).


Na szczytowej trawce robimy sobie krótką przerwę śniadaniową i spoglądamy w stronę Wołowca,z którym mamy rachunki do wyrównania, ponieważ będąc na jego szczycie miesiąc wcześniej, nie mogliśmy podziwiać nic dookoła z powodu kłębiastych.


Oprócz Wołowca, z Rakonia mamy również wspaniałe widoki na polską część Tatr Zachodnich oraz na wyłaniające się w oddali szczyty Tatr Wysokich.


Po przerwie ruszamy w kierunku Wołowca. Najpierw schodzimy na małą przełączkę Zawracie, by stamtąd zacząć kolejne wyczerpujące, znane nam już podejście na szczyt Wołowca.
Z grzbietu, którym idziemy, doskonale widać miejsce, w którym byliśmy jeszcze "przed chwilą", czyli rohacki bufet.


Natomiast po polskiej stronie mamy świetny widok na Wyżnią Dolinę Chochołowską.


Tuż przy ścieżce mamy także towarzystwo :)

Podejście na szczyt wyciska z nas siódme poty, ale wreszcie się udaje.
Na Wołowcu jesteśmy tym razem tylko my. Ze szczytu mamy fantastyczne widoki w każdym kierunku.


Z Wołowca kierujemy się w stronę coraz to ciekawiej wyglądających szczytów Rohaczy. Jednak zanim zaczniemy się wspinać na pierwszego z nich, musimy zejść do oddzielającej Rohacza Ostrego od Wołowca - Jamnickiej Przełęczy (1908 m n.p.m.).


Na przełęcz docieramy po 15 min. Stąd, po krótkiej przerwie, przyjdzie nam już tylko atakować szczyt Rohacza Ostrego.


Z przełęczy mamy super widoki na Zadnią Jamnicką Dolinę, Wyżni Jamnicki Staw oraz wznoszące się m.in. szczyty Łopaty i Jarząbczego Wierchu.


Z drugiej strony możemy podziwiać Rohacką Dolinę, Rohackie Stawy oraz szczyty w paśmie Salatyna.


No to teraz zaczynamy atak na Ostrego !!! Początkowo wchodzimy po skalnym rumowisku ...


... potem zaczyna się już etap w skale ( w dole Jamnickie Stawy ) ...


... aż w końcu pojawiają się ubezpieczenia w postaci łańcuchów.


Tutaj zaczyna się chyba najbardziej niebezpieczny fragment szlaku, tzw. Rohacki Koń. Odcinek ten jest bardzo eksponowany.


 Łapiemy więc głęboki oddech i włazimy na konika :)




Po pokonaniu tego niebezpiecznego, graniowego odcinka, przychodzi czas na kolejną przeszkodę w drodze na szczyt Rohacza Ostrego. Tym razem jest to wysoka skalna ściana ubezpieczona także łańcuchami.



W końcu udało się i o 11.30 stajemy na szczycie Rohacza Ostrego :)


Po krótkiej przerwie i zakodowaniu pięknych widoków ze szczytu , nadszedł czas zejścia na Rohacką Przełęcz, z której pozostanie już tylko wejście na drugiego z Rohaczy - Płaczliwego.


To już ostatnie łańcuchy podczas zejścia z Ostrego.


A przed nami Rohacka Przełęcz i Rohacz Płaczliwy.


No to jeszcze w tył zwrot  i oglądamy Ostrego z innej perspektywy.


A podejście na Płaczliwego wygląda mniej więcej tak. Nie ma żadnych łańcuchów, ale mimo wszystko jest dość strome i daje nieźle popalić, tym bardziej jeśli ma się już za sobą kilka godzin konkretnej wędrówki.


Po mozolnej i wyczerpującej wspinaczce z Rohackiej Przełęczy docieramy na Żarską Przełęcz. Z przełęczy, oprócz wejścia na Rohacza Płaczliwego, możemy dotrzeć za żółtymi znakami na widoczny Baraniec (2184 m n.p.m.)


Nasz cel to jednak widoczny już  szczyt Rohacza Płaczliwego.


O godzinie 13.00 docieramy wreszcie na Rohacza Płaczliwego, na którym robimy obowiązkową przerwę, chłonąc kolejne tatrzańskie panoramy.




Po przerwie rozpoczynamy zejście, najpierw na Smutną Przełęcz, a z niej przez Smutną Dolinę do rohackiego bufetu.



Zejście na Smutną Przełęcz to w wiekszości pokonywanie skalistego terenu.


Tutaj spojrzenie w dół ... wysoko.


Z Rohacza  na przełęcz docieramy po ok.40 min.


 


Przed zejściem do doliny spoglądamy jeszcze w kierunku Rohaczy i Wołowca.


Kolejny etap to już zejście ze Smutnej Przełęczy do Smutnej Doliny.


Po ok. 1 godzinie dochodzimy do rozstaju szlaków w Smutnej Dolinie. Tutaj można wybrać wariant przejścia przez  Rohackie Stawy. My idziemy dalej w kierunku Tatliakowej chaty.


Ścieżka od rozstaju do samego końca jest już bardzo przyjemna.


W końcu widzimy już Tatliakowe Jeziorko ...


... a po chwili jesteśmy już pod Tatliakową chatą. Stąd jeszcze ostatnie spojrzenie na Rohacze.


No i znowu trzeba dreptać asfaltem przez Rohacką Dolinę do zapełnionego już parkingu pod Spaloną, gdzie nasza przygoda dobiegnie końca.




I tak się zakończyła nasza blisko jedenastogodzinna wyprawa, podczas której mieliśmy wszystko to czego można w górach zapragnąć - piękną pogodę, wspaniałe widoki oraz miejsca, w których góry były tylko nasze. Dzięki tej wyprawie narodziły się także nowe plany wędrówek po tej części Tatr :)

Szlaki, którymi wędrowaliśmy:
szlak turystyczny zielony Parkovisko pod Spalenou  - Razcieste Sindlovec
szlak turystyczny czerwony Razcieste Sindlovec - Byvala Tatliakova chata
szlak turystyczny zielony Byvala Tatliakova chata - sedlo Zabrat
szlak turystyczny żółty sedlo Zabrat - Rakoń
szlak turystyczny niebieski Rakoń - Wołowiec
szlak turystyczny czerwony Wołowiec -  Ostry Rohac - Placlive - Smutne sedlo
szlak turystyczny niebieski Smutne sedlo - Byvala Tatliakova chata
szlak turystyczny czerwony Byvala Tatliakova chata - Razcieste Sindlovec
szlak turystyczny zielony Razcieste Sindlovec - Parkovisko pod Spalenou



Data wędrówki: 12-08-2013





6 komentarzy:

  1. może następnym razem i tam się wybierzemy :) chociaż słowackie szczyty są jeszcze dla mnie nierozdziewiczone, ale kiedyś musi i na nie przyjść pora ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemna wycieczka :)
    Ja mam w planach odwiedzić Rohacze jeszcze w tym roku, ale co z tego wyjdzie, to się okaże, wszystko zależy od pogody...

    OdpowiedzUsuń
  3. nabralem ochoty na powtórkę ,gratuluje pieknych widoków ,a i koniecznie wybierzcie sie na Trzy Kopy,jest tam niezla jazda.,../
    pozdr,,,.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzy Kopy mamy zaplanowane na ten rok :) słyszałem, że jest tam także fajny hardcore :) Pozdrawiamy :)

      Usuń
  4. Góry nasza pasja blog31 grudnia 2015 18:32

    Fajna propozycja...Na pewno w przyszłym roku w lipcu lub sierpniu pomaszerujemy.... Podoba mi sie foto_relacja. Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku. Hej

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna wycieczka. Też tam byłem i z pewnością wrócę na Rohacze. Wchodziłem na ten szczyt w ramach przejścia całej Słowackiej Orlej Perci. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń