niedziela, 15 grudnia 2013

Na Hrobaczą Łąkę w zimowej scenerii

Po dwudniowym szaleństwie nad Polską orkanu Ksawery, nadeszła wreszcie bezwietrzna, pogodna niedziela. Postanawiamy wykorzystać to z Nikolą i zrobić sobie "spacer" gdzieś w pobliskie górki. Wybór pada na znajdującą się najbliżej nas - Hrobaczą Łąkę (828 m n.p.m.).
Zaśnieżona Hrobacza ciągła Nikolę jak magnes, w końcu mogła pierwszy raz poczuć trochę zimowego klimatu od czasu ostatniej zimy.
Krzyż na szczycie Hrobaczej Łąki



Na wejście i zejście wybieramy, chyba najbardziej popularny żółty szlak, który swój początek ma już na dworcu PKP Kozy. Jednak, że jesteśmy zmotoryzowani, dojeżdżamy do ostatniego możliwego miejsca, w którym można zostawić samochód, aby uniknąć asfaltowania.
Z parkingu, od razu przechodzimy pod szlabanem, za którym znajduje się tablica informująca nas, że jesteśmy na terenie obszaru objętego ochroną przyrody w Unii Europejskiej - Natura 2000.
Tuż po wejściu na szlak
Ścieżka, którą wchodzimy przez cały czas jest w miarę łagodna i nie powinna nikomu sprawić większych problemów. Zresztą najlepiej to widać w sezonie wiosenno-letnim, kiedy szlak ten jest dość mocno oblegany przez turystów i zwykłych spacerowiczów z pobliskich miejscowości.

Po ok. 40 min. od wejścia na szlak docieramy pod Przełęcz u Panienki, gdzie do naszego żółtego szlaku dołącza czarny szlak, który biegnie od Lipnika. Od tego miejsca po 10 min. jesteśmy już na samej Przełęczy U Panienki (705 m n.p.m.), gdzie urządzamy sobie krótką przerwę.
Na przełęczy tej znajduje się kapliczka w formie kamiennego obelisku.
Kapliczka na Przeł. U Panienki
Ma tutaj również miejsce skrzyżowania naszego szlaku, z czerwonym szlakiem biegnącym od Straconki. Pełny opis tego miejsca znajdziecie w tej fotorelacji.
Z przełęczy na Hrobaczą Łąkę prowadzi nas nadal łagodna i wygodna ścieżka, którą w ok. 30 min. przy śnieżnych zabawach Nikoli dochodzimy pod krzyż znajdujący się na szczycie Hrobaczej Łąki.
Z Nikolą pod krzyżem na Hrobaczej Łące
Spod krzyża przy dobrej przejrzystości powietrza można ujrzeć rozległe panoramy Wyżyny Śląskiej. Tym razem mogłem sobie je jedynie tylko wyobrazić.
Po kilku fotopstrykach na szczycie, schodzimy do jednego z mniej lubianych przeze mnie schroniska na Hrobaczej. I tym razem schronisko to nie przekonało mnie do siebie, gdyż już na dzień dobry po otwarciu drzwi, cofnął nas potężny odór alkoholu.
Schronisko na Hrobaczej Łące
 Udaje nam się jednak w tym nietypowym klimacie wypić szybką herbatę. Po wyjściu udajemy się już tradycyjnie na polankę, która znajduje się tuż poniżej schroniska. Z tej strony Hrobaczej mamy zdecydowanie lepsze widoki niż od strony krzyża. Widzimy m.in. Pilsko i Babią Górę w Beskidzie Żywieckim, Skrzyczne w Beskidzie Śląskim, a także Czupel, Magurkę i Żar w Beskidzie Małym. Jednak największe wrażenie robią na nas delikatnie widoczne zarysy Tatr, na które nawet nie liczyliśmy tego dnia.
Magurka Wilkowicka i Skrzyczne
Widok na Czupel i Magurkę Wilkowicką
Widok m.in. na Żar i Jezioro Międzybrodzkie
Jezioro Międzybrodzkie i zarysy Tatr w oddali
Po chwili spędzonej na polanie, przyszedł czas na powrót. Schodzimy tym samym żółtym szlakiem. Zejście to zajmuje nam bez żadnych przygód ok. 1 h.

W sumie cała nasza mini wędrówka zajęła nam jedynie 3 h 15 min. Mimo, że było krótko, wystarczyło mi to, żeby zrestartować się przed kolejnym tygodniem pracy.
A Nikola ? Również zadowolona, bo jak mogłoby być inaczej skoro mogła poczuć wreszcie tak bardzo oczekiwany i lubiany przez nią śnieg.

Inna moja fotorelacja z wejścia na Hrobaczą Łąkę, z Lipnika:
http://mateuszorantek.blogspot.com/2013/07/hrobacza-aka-i-gaiki-z-lipnika.html

NASZA TRASA:
szlak turystyczny żółty Kozy - Hrobacza Łąka - Kozy

DATA: 08-12-2013

POZOSTAŁE ZDJĘCIA:

Hrobacza schowana chmurach
Wejście na szlak

Krzyż na Hrobaczej w przybliżeniu 

Po Przełęczą U Panienki
Widok na pobliskie miejscowości ze szlaku




Skutki orkanu Ksawery na szlaku


Schronisko na Hrobaczej Łące
Podsumowanie  :)




5 komentarzy:

  1. Ostatnie mówi wszystko :)
    Fajna relacja.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest zawsze cudowne uczucie, gdy człowiek się nie spodziewa, a tu jednak - Tatry na horyzoncie! :) Gratuluję takiej fajnej córy, czym skorupka za młodu nasiąknie... Chociaż góry pewnie ma po prostu we krwi :) Pozdrawiam Was serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, ale jak mogłoby być inaczej, skoro jest śnieg :-P

    A co do tego schroniska, to jak ja w nim byłem (poprzedniej zimy), to też miałem nie najlepsze wrażenia - zimno, miałem wrażenie, że na zewnątrz w słońcu było cieplej niż w jadalni. A zupa z torebki w plastikowym talerzu dopełniła "uroku". Jedyny plus, to jajko i kiełbasa w żurku.
    Na szczęście późniejszy zachód słońca i nocleg w namiocie z widokiem na Babią i zarys Tatr pozostawiły dobre wspomnienia po tej wycieczce :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Schroniska czasem, niestety nie spełniają niektórych podstawowych zasad. Tydzień temu spałem w schronisku na Magurze Małastowskiej. Wszedłem do środka późnym wieczorem z nadzieją że w środku będzie choć trochę cieplej niż na zewnątrz. Niestety zimno było do tego stopnia, że zawijając się w śpiwór i przykrywając kocem i tak spałem w kurtce, w czapce, z bluzą z kapturem na głowie nie wspominając o podwójnej parze skarpet. Rano gdy się zbudziłem, dobrą chwilę zbierałem się w sobie żeby wyskoczyć z łóżka, a gdy zrobiłem herbatę w dużym kuflu, nie nacieszyłem się długo z jej gorąca:).
    Wyprawa Wasza bardzo przyjemna. Zimą góry są naprawdę piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. trasa ciekawa,szybko czytaliśmy relację z jej pokonania:) co do schroniska na Hrobaczej Łące... nocowaliśmy tutaj w lipcu 2013 roku, zarządzający schroniskiem i ich goście urządzili sobie nocną popijawę, która trwała i trwała... z uwagi na to, że mieliśmy wyruszyć bladym świtem w dalszą drogę a spać nie dało się w żaden sposób, próbowaliśmy troszkę uciszyć załogę "schroniska" nieśmiałą prośbą o przyciszenie radia itd., towarzystwo było już w takim amoku, że w ogóle nie kontaktowało... zgasiliśmy radio, ale na pijackie wrzaski nic nie mogliśmy poradzić... pozostały nam jedynie stopery w uszach;) ciekawą sprawą w tym "schronisku" była ... sauna :)) niestety jeszcze nie działająca, ale Wy już powinniście zakosztować jej uroków:)

    OdpowiedzUsuń