niedziela, 5 stycznia 2014

Beskid i Kasprowy Wierch w zimie

Ostatni górski wypad w 2013 roku zaplanowałem tuż po świętach, czyli 27 grudnia. Początkowo po głowie chodziły mi jakieś pobliskie beskidzkie górki, jednak przy rodzinnej imprezie podejmujemy z bratem decyzję, że pojedziemy w Tatry i zdobędziemy pierwszy raz dwutysięcznik w zimie. Niepocieszona z takiego obrotu sprawy jest oczywiście Renata, która w dniu planowanego wyjazdu  idzie do pracy na godzinę 5.00 !!!
W środę 25 grudnia, nasz wyjazd stanął pod wielkim znakiem zapytania, gdyż nad Tatrami rozszalał się potężny halny, którego porywy wiatru dochodziły nawet do 180 km/h !!! O jego skutkach przeczytacie tutaj (TVN Meteo).
Kiedy dowiadujemy się jednak, że w dniu naszego wyjazdu ma być w miarę pogodnie w Tatrach, decydujemy się pojechać.
Nasz plan to dotarcie z Kuźnic na Halę Gąsienicową, z której wejdziemy na Beskid (2012 m n.p.m.) przez Przeł. Liliowe (1952 m n.p.m.), a dalej przez Kasprowy Wierch (1987 m n.p.m.) zejdziemy z powrotem do Kuźnic.
Beskid



A więc nadszedł piątek 27 grudnia. O godz. 4.15 wyjeżdżam z Dankowic. W Bielsku wysiada smutna Renata, a po chwili wsiada wesoły Dominik.
Z Bielska - Białej do Zakopanego wybieramy przejazd przez Słowację - szybciej i bliżej.
Czym bliżej jesteśmy Zakopanego, tym bardziej widzimy ogrom zniszczeń, które wyrządził dzień wcześniej szalejący wiatr.
Na miejscu, czyli na przydrożnym parkingu obok stacji BP w pobliżu ronda Jana Pawła II jesteśmy po godz. 7.00. Chwilę wcześniej niespodziewanie zaczyna padać deszcz i nasze wyjście zaczyna wisieć na włosku. Pierwsza decyzja o jakiej myślimy to kawa na BP i powrót do domu. Jednak po krótkiej jeszcze posiadówce w aucie, decydujemy się, że zamiast kawy na BP, podjedziemy busem do Kuźnic i tam podejmiemy dalszą decyzję.
Zakładamy więc stuptuty na nogi oraz ochraniacze przeciwdeszczowe na plecaki i idziemy na przystanek.
Podczas przejazdu busem widzimy kolejne, spore ilości powalonych drzew. W Kuźnicach deszcz zamienia się w już słabą mżawkę, co dobrze wróży nam na dalszą część wyprawy. Za nim jednak wejdziemy na szlak wypożyczamy jeszcze raki, które pierwszy raz mam okazję mieć w rękach. Nie wiemy co nas będzie czekać tam wyżej, więc lepiej je mieć w plecaku i ich nie użyć, niż ich nie mieć i znaleźć się w sytuacji, w której bez raków będziemy bezradni.
Mamy już sprzęt, deszcz nie pada, więc wyruszamy na szlak. Pierwszy etap to dotarcie z Kuźnic niebieskim szlakiem przez Boczań do schroniska Murowaniec na Hali Gąsienicowej.
Tuż po wejściu na szlak mamy już pierwsze powalone drzewo i zaczynamy zdawać sobie sprawę, że przejście całego leśnego odcinka szlaku, będzie chyba niezłym torem przeszkód.
Powalone drzewa na szlaku
Podczas przejścia tego fragmentu szlaku, na którym nie ma grama śniegu, rzeczywiście pokonujemy trochę drzewnych przeszkód.
Kiedy zbliżamy się na Skupniów Upłaz pojawia się wreszcie na szlaku trochę śniegu. Z Upłazu mamy pierwsze fajne widoki m.in. na Dolinę Olczyską, Wielki Kopieniec, Nosal oraz Babią Górę. W takiej scenerii robimy sobie krótką przerwę na gorącą herbatę i kromala.
Skupniów Upłaz. Fragment ścieżki.
Widok z Upłazu na Dolinę Olczyską, Mały i Wielki Kopieniec  z Podhalem w tle
Dochodząc do Przełęczy między Kopami, liczyliśmy jeszcze na znane nam widoki zachodniej części Tatr z Giewontem na czele, niestety nic z tego podczas tej wędrówki.
Na Przełęczy między Kopami
Z przełęczy zmierzamy już w stronę mojej ulubionej tatrzańskiej hali. Pojawia się coraz więcej śniegu, ale tylko na szlaku. Pojawiają się za to pierwsze wspaniałe widoki na biało-czarne Tatry Wysokie, a po chwili także pierwsze szałasy na hali.
Pierwsze widoki   (Tatry Bielskie, Koszysta, Żółta Turnia) 
Charakterystyczny widok przy wejściu na Halę Gąsienicową
Po ponad dwóch godzinach docieramy wreszcie do Murowańca. Tak pustego wnętrza tego schroniska nigdy wcześniej nie widziałem, a to chyba dlatego, że bywałem w nim jak do tej pory tylko latem. W schronisku pijemy po piwku, które dzięki jego cenie smakuje naprawdę wyjątkowo :)
Po dość długiej przerwie wychodzimy ze schroniska i idziemy Doliną Gąsienicową w stronę kolejki krzesełkowej "Gąsienicowa". Idąc, co chwilę spoglądamy na dobrze widoczne szczyty Żółtej Turni, Granatów i Kościelca. Jedynie "Pani Świnica" zapięła jakiegoś focha, bo ani razu nie mogliśmy ujrzeć jej sylwetki.
Żółta Turnia, Granaty Mały Kościelec i  Kościelec
Mały Kościelec i Kościelec w chmurach
Mamy za to cały czas bardzo dobry widok na nasze cele - Beskid i Kasprowy Wierch.
Beskid i Kasprowy Wierch
Po dojściu w rejon dolnej stacji kolejki jeszcze chwilę idziemy wzdłuż trasy narciarskiej, by wreszcie przy powalonym szlakowskazie odbić w stronę Przełęczy Liliowe.
Kierunek - Przełęcz Liliowe
Początkowo idziemy po śladach osób, które szły jakiś czas przed nami. Jednak po jakimś czasie zrywa się dość silny wiatr, który zawiewa nam wszelkie ślady. Od tej pory jesteśmy zdani już tylko na siebie. Sprawa nie jest jakaś skomplikowana, gdyż cały czas widzimy grań przełęczy, na którą musimy się dostać. Śnieg pod nogami zaczyna być wkrótce zlodowaciały. A więc co ? Czas na raki !!!
:) :) :)
Wreszcie mam je na nogach, teraz ostrożnie z pierwszymi krokami, trzeba się przecież przyzwyczaić i uważać, aby spodnie i stuptuty były w całości na koniec tej wyprawy.
Mimo, że panuje lawinowa jedynka, zagrożenie lawinowe mamy cały czas na uwadze. Staramy się szybko pokonać dość szeroki pas zalegającego i nawianego śniegu, aby dotrzeć do terenu z wystającą ze zlodowaciałego śniegu trawą, którym bezpiecznie będzie można wchodzić w stronę przełęczy.
Po oblodzonym śniegu i trawie
Czym bliżej jesteśmy przełęczy, tym wiatr jest silniejszy, momentami jego porywy doprowadzają nas do utraty równowagi, ale walczymy dalej.
Beskid z podejścia na Liliowe
Wreszcie wychodzimy gdzieś na Przełęczy Liliowe. Jesteśmy sami, nikt inny nie walczy już z górami od tej strony.
Gdzieś na Przełęczy Lilowe
Wiatr jeszcze bardziej przybiera tu na sile. Mimo jego ataku, zmierzamy dzielnie w stronę groźnie wyglądającej od tej strony kopuły szczytowej Beskidu.
Szczyt Beskidu
Dojście pod kopułę nie sprawia nam większych trudności, ale samo wejście na jego wierzchołek jest już nieco trudniejsze.
Końcowe wspinanie się na szczyt
Myślę, że bez raków od strony Przełęczy Liliowe, wejście w tych warunkach na szczyt było by niemożliwe, a jeżeli już tak, to bardzo niebezpieczne. My całe szczęście mamy raki i bezpiecznie stajemy na szczycie naszego pierwszego dwutysięcznika zdobytego zimą.
Z bratem na szczycie :)
Szczęśliwy :)
W tym momencie nie zwracamy nawet uwagi na brak jakichkolwiek widoków ze szczytu, liczy się tylko to, że udało się bezpiecznie osiągnąć zamierzony cel !!! Na szczycie robimy tradycyjnie kilka fotopstryków, by po chwili zmierzać już w stronę Kasprowego Wierchu. Po drodze mijamy kilka grupek osób, które chwilę wcześniej wjechały kolejką na Kasprowy, a teraz zmierzają w stronę Beskidu. Oczywiście ubiór i obuwie niektórych z nich pozostawiam bez komentarza.
W stronę Kasprowego
Zresztą podczas podejścia na szczyt Kasprowego widzimy jak wiele osób ma problemy z wejściem dzięki źle dobranemu obuwiu :) My mamy jednak raki i bez większych problemów stajemy na szczycie Kasprowego Wierchu. Widoki oczywiście zerowe. Ale całe szczęście w pamięci mam sierpniową wędrówkę i szybko otwierają mi się w oczach zakodowane letnie panoramy.
Na Kasprowym
Ze szczytu Kasprowego zaczynamy schodzić zielonym szlakiem do Kuźnic. Początkowo idziemy jeszcze w rakach, gdyż na ścieżce zalega zlodowaciały śnieg. W pewnym momencie ku naszemu niedowierzaniu na drodze staje nam całkiem pokaźne stadko kozic, które ani myślą o tym, aby zejść nam z drogi.

:) :) :)
Jesteśmy oczywiście wyrozumiali, bo przecież to ich królestwo, w którym my jesteśmy tylko gośćmi. Po sesji fotograficznej, którą im urządzamy, schodzą nam z drogi. Kontynuujemy więc nasze zejście.
Czym niżej jesteśmy, tym śnieg jest bardziej mokry i miękki. Co chwilę idąc już bez raków zapadamy się w nim, czasami i po kolana, co powoduje u nas coraz to większe już zmęczenie.
Zawracik i Zawrat Kasprowy, Jaworzyńska Czuba, a za nimi Nosal, Wielki Kopieniec i znaczna część Podhala
Kiedy dochodzimy do Myślenickich Turni (1354 m n.p.m.), gdzie znajduje się pośrednia stacja kolejki na Kasprowy Wierch, postanawiamy zrobić sobie przerwę i opróżnić plecaki z jedzenia i picia - do zera.
Pauza
Myślałem, że kolejny znany mi odcinek od Myślenickich Turni do Kuźnic będzie już tylko przyjemnym spacerkiem. Niestety mój tok myślenia był zgubny, gdyż do zapadającego się pod nogami śniegu dołączają kolejne przeszkody, którymi są tak jak to było na początku tej wędrówki, powalone drzewa.
Narozrabiał ten halny
Jednak tutaj jest ich znacznie więcej, a nie wszystkie da się obejść. Tracimy więc resztki sił na ich pokonywanie.
Ostatnie ok 1,5 km idziemy już po zmroku w blasku światła z latarki. Do Kuźnic docieramy po godzinie 16.30. Oddajemy do wypożyczalni jakże przydatne nam raki. Robimy jeszcze krótką przerwę i nie korzystając już z usług busiarzy, dreptamy w stronę ronda Jana Pawła II. Do auta docieramy zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi o godzinie 17.15.

Mimo trudnych warunków, które spotkały nas podczas pierwszego zimowego wejścia na dwutysięcznik, wyprawę uznaję za bardzo udaną. Dzięki niej zdobyłem całkiem nowe doświadczenia, które z pewnością przydadzą się i mam nadzieję, że będą procentować w kolejnych zimowych wypadach.

Trasa naszej wędrówki:
szlak turystyczny niebieski Kuźnice - Hala Gąsienicowa ( Schronisko Murowaniec )
szlak turystyczny żółty Murowaniec - dolna stacja kolejki "Gąsienicowa" w Dolinie Gąsienicowej (kierunek Kasprowy Wierch)
szlak turystyczny zielony (teoretycznie) Przeł. Liliowe
szlak turystyczny czerwony Przeł. Liliowe - Beskid - Kasprowy Wierch
szlak turystyczny zielony Kasprowy Wierch - Kuźnice

Data: 27-12-2013

Galeria zdjęć:

Pasmo Gubałowskie z Babią Górą w tle
Schowany Giewont oraz Dolina Jaworzynki 
Koszysta i Żółta Turnia
Murowaniec
Beskid z Doliny Gąsienicowej 
Dolina Gąsienicowa
Żółta Turnia, Granaty i Kościelec
Przełęcz Liliowe
Są i raki
Dominik walczący z podejściem na Liliowe
Beskid z przełęczy
Kopuła szczytowa Beskidu
Tatrzańskie szczyty w chmurach
Widok na Dolinę Gąsienicową oraz część Podhala
Widok na Przeł. Liliowe
Szczyt Kasprowego Wierchu
Stacja meteo na Kasprowym Wierchu
Górna stacja Kolejki Kasprowy Wierch
Tuż pod szczytem Kasprowego
Halny poplątał
Ostatnie już takie widoki na Tatry Wysokie podczas zejścia
Zbliżenie na Nosal 
Były i takie sytuacje :)
Fragment ścieżki przed Myślenickimi Turniami ...
...Myślenickie Turnie
...i za Myślenickimi Turniami
Końcówka już po zmroku
Kuźnice. Koniec.


15 komentarzy:

  1. Śliczny portret koziczki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również najbardziej podoba mi się to zdjęcie. :)

      Usuń
  2. Zgadzam się z Justyną, portret koziczki jest po prostu prze-cu-do-wny!!! :) Graty za pierwszy zimowy dwutysięcznik, planujecie już jakiś następny? :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Końcem stycznia planujemy znowu odwiedzić Tatry i będzie to chyba coś w tych zachodnich, ale co, to jeszcze zobaczymy.
      A tak na marginesie to nie ukrywam, że marzy mi się już zimowy Kościelec w tych wysokich :)
      Pozdrowionka :)

      Usuń
  3. Przede wszystkim gratuluję zdobycia dwutysięcznika zimą! :) Przyjemnie się czyta i ogląda Twoje relacje. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu ;) Pozdrawiam Cię również ;)

      Usuń
  4. Przepiękne to zdjęcie małej koziczki! Najchętniej ustawiłabym sobie je na tapetę :)
    Gratuluję tatrzańskiego debiutu zimą,, pogoda Was nie rozpieszczała, ale najważniejsze, ze udało się zrealizować plan. Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mimo braku widoków i tak super wycieczka. Mam nadzieję, że i my kiedyś "dorośniemy" do tego, żeby iść w Tatry zimą :) dołączam do fanów koziczki!

    Pozdrawiam, Celina (wpogonizapieczatka.pl)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z przedmówcami, że kozica super :) Gratulacje za udane wejście na dwutysięcznik zimą. Dla mnie to na razie nie osiągalne, ale może kiedyś spróbuję :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratuluje debiutu w zimowych Tatrach :) Kozica rzeczywiście ładnie uchwycona.

    A teraz mam dwa pytania praktyczne: Po ile teraz stoi piwo w Murowańcu? Ile kosztuje wypożyczenie raków w Kuźnicach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Butelka Lecha w Murowańcu kosztuje 10 zł. Koszt wypożyczenia raków w Kuźnicach to 25 zł.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. To się cenią w tym Murowańcu. Dzięki za informację.

      Usuń
  8. Interesująca relacja. Zdobycie Kasprowego i Beskidu w tych warunkach wymagało sporego wysiłku i chwała Wam za ten wyczyn. Ładnie całą trasę udokumentowałeś, można się wzorować na opisie.
    Super wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Co tam widoki, chociaż i one były. Ważny hart ducha i przygoda. Fotki rewelacyjne, oddają ducha wędrówki i panującej aury. Pozdrawiam. Staś

    OdpowiedzUsuń
  10. Walka z silnym wiatrem bywa trudna. Zatem gratuluję Wam udanej wyprawy i zdobycia dwutysięcznika w zimie mimo dość wymagających warunków. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń