poniedziałek, 20 stycznia 2014

Jałowiec

Na Jałowcu
Nareszcie !!! Noworoczny worek z górskimi wędrówkami został rozwiązany :)
Na pierwszy cel w tym Nowym Roku poszedł Jałowiec (1111 m n.p.m.). Dlaczego Jałowiec ??? Sam nie wiem. Ubzdurałem sobie ten szczyt już ze dwa lata temu, ale jakoś przy planowaniu górskich wypadów, zawsze było mi nie po drodze. Ale wreszcie nadszedł i czas Jałowca !!!
Jałowiec jest najwyższym szczytem Pasma Jałowieckiego, które należy do Beskidu Makowskiego, chociaż są i takie osoby, które zakwalifikują to pasmo do Beskidu Żywieckiego.
Ja jednak jestem zwolennikiem teorii Makowskiej, do której przekonują mnie moje mapy oraz Atlas Gór Polski, w którym definitywnie przedstawiona jest przynależność Pasma Jałowieckiego do Beskidu Makowskiego.



Wędrówka na Jałowiec to kolejna z tych, w których nie będzie towarzyszyć mi Renata i Nikola, ale za to po dłuższej przerwie, chęci poszwendania się po górach zgłosiła koleżanka Sylwia.

Sobota 11.01.2014
Po godzinie 7.00 wyjeżdżamy z Dankowic i jadąc malowniczo położoną drogą przez m.in. Międzybrodzie Bialskie, Tresną, Ślemień i Las dojeżdżamy do Stryszawy, z której kierujemy się w stronę Stryszawy Górnej. Po kilkunastu minutach (licząc od Stryszawy) jesteśmy już przy skrzyżowaniu w Stryszawie Matusach, z którego droga do Siwcówki odbija w lewo. Przy skrzyżowaniu tym znajduje się przystanek PKS oraz stary, niszczejący drewniany budynek, a tuż przed nim pierwszy interesujący nas szlakowskaz, który wyznacza nam kierunek na Przeł. Kolędówki oznaczony na zielono.
Pierwszy szlakowskazy
W okolicach tej krzyżówki można zostawić już auto, ale lepiej jest chyba podjechać ok. 200 m w stronę Siwcówki i zostawić pojazd przy składzie drewna. My w każdym bądź razie tak czynimy i po godz. 8.15 jesteśmy na miejscu. Teraz już tylko zmiana obuwia i wylot na szlak !!!
Ruszamy więc za zielonymi znakami w kierunku Przełęczy Kolędówki. Pierwszy etap wędrówki wiedzie drogą asfaltową. Już po kilku minutach asfaltowania docieramy do drewnianego budynku, w którym znajduje się klasztor Sióstr Zmartwychwstanek.
Klasztor Sióstr Zmartwychwstanek
Klasztor ten został założony w 1929 roku w celu pomocy zdobycia zawodu oraz należytego wychowania wiejskich dziewcząt. W miejscu tym niejednokrotnie przebywał Prymas Stefan Wyszyński oraz Kardynał Karol Wojtyła. Tuż obok klasztoru znajduje się Izba Pamięci Prymasa Wyszyńskiego.
Od tego miejsca idziemy asfaltem jeszcze kawałek, po czym odbijamy w prawo na typowo już górską ścieżkę. Zaraz na początku tejże ścieżki znajduje się Pomnik Szczerej Wdzięczności dla Ojca Św. Jana Pawła II oraz Prymasa Tysiąclecia Stefana Wyszyńskiego.
Pomnik wdzięczności
W miejscu tym znajduje się także przystanek leśnej ścieżki przyrodniczej im. Kardynała Stefana Wyszyńskiego, która będzie nam towarzyszyła, co prawda od drugiej strony, przez większą część wędrówki. Po minięciu pomnika wchodzimy już w las i po około 15 min. dość solidnego podejścia docieramy do kolejnego typowo górskiego składu drewna. Przy nim robimy krótką przerwę na uzupełnienie płynów. Po przerwie drałujemy dalej ostro pod górę, aż do Przełęczy Kolędówki (809 m n.p.m.), na której jesteśmy po następnych 15 min. W tym widokowym miejscu, pojawia się na horyzoncie m.in. piękna i majestatyczna Babia Góra.
Babia Góra
W tym miejscu do naszego zielonego szlaku dołącza także żółty, za którym będziemy szli już aż na sam szczyt Jałowca. Za nim tam jednak dotrzemy, na naszej drodze ma się pojawić prywatne Schronisko Opaczne. Z przełęczy idziemy bardzo przyjemną ścieżką, która po ok. 15 min. wyprowadza nas na Przełęcz Opaczne (879 m n.p.m.). Tuż poniżej przełęczy znajduje się polana o tej samej nazwie, na której znajduje się schronisko.
Schronisko W Murowanej Piwnicy
Do schroniska, z przełęczy prowadzi Zbójecki Szlak, który oznaczony jest na drzewach dwiema ciupagami i kołpakiem.
Oznaczenie dojścia do schroniska
W puściutkim schronisku robimy sobie przerwę śniadaniową. Jak na taki malutki obiekt, jest tu całkiem bogate menu. Za nim jeszcze opuścimy to miłe miejsce, zamieniamy kilka słów z właścicielką obiektu, od której dowiadujemy się, że dopiero 6 lat temu, po licznych interwencjach w mediach, udało się w schronisku podłączyć prąd.
Po opuszczeniu budynku, zostajemy jeszcze przez chwilę przed nim i podziwiamy wspaniałe widoki, do których zaliczymy m.in. Pasmo Polic, Babią Górę, a nawet kawałeczek Tatr.
Punkt widokowy przy schronisku. W tle widoczne Pasmo Polic.
Według znaku przy schronisku, na Jałowiec mamy ok. 40 min dreptania. Ruszamy więc w stronę zalesionego szlaku. Pierwsze kilkanaście minut idziemy bardzo łagodną ścieżką, ale po tych minutach łagodności ścieżka zamienia się w kilkuminutowe ostre podejście, które daje nam jednak troszkę popalić.
Kiedy ostrość zaczyna ustępować łagodności, pojawia się ku naszej radości śnieg, którego niestety ciągle brak tej zimy.

Pojawił się i śnieg !!!
Po chwili dreptania łagodną, śnieżną ścieżką, na drzewach pojawia się dodatkowy niebieski kolor szlaku, który według szlakowskazu prowadzi z Wełcza. Od tego miejsca, po około 10 minutach, docieramy wreszcie na biały Jałowiec. Dzięki wspaniałej pogodzie, która nam cały czas towarzyszy, mamy stąd przepiękne widoki na Beskid Żywiecki i Śląski. Jest tu tak pięknie, że pstrykam zdjęcie za zdjęciem i mimo silnego wiatru nie mogę się powstrzymać, jestem w transie.
Widok na Beskid Żywiecki, m.in. Pilsko, Rysianka, Romanka
Na pierwszym planie Lachów Groń na tle Romanki w Beskidzie Żywieckim po lewej i Baraniej Góry w Beskidzie Śląskim po prawej
Na szczycie Jałowca znajduje się drewniany krzyż, upamiętniający pobyt w tym miejscu, kardynała Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyły, postawiony przez mieszkańców Stryszawy w 2000 roku.
Krzyż na Jałowcu
Znajduje się tu także drewniany szałas, w którym robimy sobie, ochronieni przed zimnym wiatrem, krótką przerwę na gorącą kawę i herbatę.
 Widok z szałasu
Po krótkiej posiadówce w szałasie, nadszedł niestety czas rozstania z tym cudownym miejscem. Za niebieskimi znakami zaczynamy leśne zejście w stronę Stryszawy Roztoki, ale jest to tylko właściwy kierunek, który obieramy, ponieważ kolejnym naszym celem jest Studencki Schron Turystyczny pod Solniskiem (Chatka Adamy).
Podczas schodzenia z Jałowca w pewnym momencie ukazują się nam widoki na Beskid Śląski i Beskid Mały.
Widok w stronę Beskidu Śląskiego
Po 20 minutach solidnego zejścia docieramy do rozstaju szlaków, gdzie swój początek po krótkiej nieobecności, ma znowu żółty szlak, który prowadzi do wcześniej wspomnianej Stryszawy Roztoki.
Na rozstaju szlaków
My odbijamy jednak w lewo i za niebieskimi znakami schodzimy do Przełęczy Cichej (775 m n.p.m.), z której bez problemu można dostać się do Koszarawy lub dalej kontynuować wędrówkę za niebieskimi znakami. Pojawiają się tu także na drzewach oznaczenia szlaku chatkowego w kolorze czerwonym, które prowadzą do Schroniska Studenckiego pod Solniskiem, czyli miejsca, do którego teraz zmierzamy. Od tej pory najważniejszy jest więc dla nas znak czerwonego domku na białym tle. Początkowo chatkowy szlak biegnie tak samo jak niebieski, ale wkrótce odbija w lewo i sprowadza nas nieco na dół, aż do łagodnej i szerokiej ścieżki, przy której znajduje się tabliczka z informacją, że do Chatki Adamy mamy już tylko 20 min.
Oznaczenie szlaku chatkowego. Tutaj jeszcze w towarzystwie niebieskiego.
I rzeczywiście, po niecałych 20 min. wychodzimy w górnej części polany położonej na północnych stokach Opuśnioka (819 m n.p.m.), gdzie ulokowana jest chatka. Czynna jest ona przeważnie w weekendy (od 22.00 w piątek, do 15.00 w niedzielę), ale podczas ferii szkolnych i wakacji otwarta jest non-stop.
Chatka Adamy
W drzwiach schroniska wita nas chatkowy, który od razu, bezinteresownie serwuje nam gorącą herbatę.
Siadamy więc z nim oraz jego koleżankami przy stole w sali kominkowej i rozpoczynamy górskie opowieści. Szkoda, że czasu mamy mało, bo chciałoby się w tym miłym towarzystwie zdecydowanie dłużej posiedzieć.
Po ponad półgodzinnej przerwie opuszczamy chatkę.
Spod schroniska wychodzimy na zielony szlak, którym będziemy zmierzać już do końca wędrówki. Za nim schowamy się w lesie, spoglądamy jeszcze na widoczne stąd wzniesienia Pasma Pewelskiego oraz Beskid Mały.
Wzniesienia w Paśmie Pewelskim z Beskidem Małym w tle
Następnie wchodzimy w las, na ścieżkę, która nie ma dla nas litości. Jest ostro pod górę, a nawet bardzo ostro. Podejście to trwa tylko ok. 10 min., ale potrafi dać nieźle w cztery litery :)
Po tej krótkiej wyrypie, wychodzimy wreszcie na płaską ścieżkę. Do naszego zielonego szlaku dołącza także wcześniej opuszczony niebieski. Teraz idziemy już bardzo łagodną ścieżką,  która przez widokowy przysiółek Lechówka, doprowadza nas w ok. 15 min. do osiedla Wsiórz.
Jałowiec widziany z Lechówka
Zbliżenie na wyłaniające się ściany Babiej Góry
Będąc na Wsiórzu, moją uwagę przykuwa zabytkowa drewniana dzwonnica loretańska.
Dzwonnica loretańska
Przed laty dzwonnice loretańskie były bardzo popularne na wsiach. Na co dzień dzwoniły one Na Anioł Pański. Ich zadaniem było również ostrzeganie mieszkańców przed różnymi zagrożeniami, takimi jak np. pożar. W dzisiejszych czasach wiele z drewnianych dzwonnic uległo zniszczeniu, dlatego warto zobaczyć te, które jeszcze przetrwały.
Przy dzwonnicy rozstajemy się ze szlakiem niebieskim, który odbija do Lachowic. Idziemy dalej za zielonym znakiem, który po chwili z głównej drogi osiedla odbija w prawo.
Ścieżka tuż po opuszczeniu głównej drogi osiedla Wsiórz
Początkowo idziemy jeszcze w otwartym terenie z ostatnimi już ciekawymi widokami.
Ostatnie widoki ze Wsiórza
Kiedy wchodzimy w ponury las, stwierdzam, że jest to "szlak żubra". Dlaczego ? A to dlatego, że co chwilę na gałęziach wzdłuż ścieżki znajdują się założone puszki lub butelki po piwie Żubr. Do tych piwnych opakowań, dochodzi jeszcze wiele innych porozrzucanych śmieci, które potrafią miejscami oszpecić szlak. Widać, że jest jeszcze wiele osób, które ochronę środowiska mają głęboko w ... wiadomo gdzie.
Zejście z osiedla Wsiórz na asfaltową drogę zajmuje nam ok. 20 min.
Końcówka terenowej wędrówki
Teraz już asfaltem, bardzo szybko dochodzimy do mijanego rano szlakowskazu w Stryszawie Matusach. Stąd pozostaje nam już tylko dojście do składu drewna, gdzie zostawiliśmy samochód.
Miejsce rozpoczęcia ... i zakończenia pieszej części wędrówki
Po dotarciu do samochodu (g.15.10), opróżniamy jeszcze plecaki z pozostałego jedzenia i picia.
Za nim udamy się jednak w drogę powrotną, postanawiamy jeszcze podjechać do Stryszawy Górnej, gdzie znajduje się położony przy żółtym szlaku, wodospad na Upornym Potoku.
Wodospad na Upornym Potoku
Po zwiedzeniu tego miejsca pakujemy się już do auta i definitywnie kończymy naszą, jakże udaną wycieczkę.

Ta wspaniała wędrówka zajęła nam spokojnym tempem 7 godzin, wliczając w to dość długie pobyty w schroniskach oraz na szczycie Jałowca. Dzięki wspaniałej pogodzie, mogliśmy się delektować naprawdę wspaniałymi widokami. Najdziwniejsze jest to, że podczas całej wędrówki spotkaliśmy na szlaku tylko dwie osoby !!! Wygląda na to, że te rejony górskie nie cieszą się zbyt dużą popularnością, a powinny patrząc na to co mają do zaoferowania. Trasa ta jest warta polecenia także osobom zmotoryzowanym, które co zrozumiałe, tak jak i ja, nie lubią wchodzić i schodzić tym samym szlakiem.
Te wszystkie odwiedzone miejsca spodobały mi się tak bardzo, że chyba szybko w nie powrócę, ale tym razem już w towarzystwie moich dziewczyn :)

NASZA TRASA:
szlak turystyczny zielony Siwcówka (skład drewna) - Przeł. Kolędówki
szlak turystyczny żółty Przeł. Kolędówki - Przeł. Opaczne (Schronisko " W Murowanej Piwnicy") - Jałowiec
szlak turystyczny niebieski Jałowiec - Przeł. Cicha

Przeł. Cicha - Chatka Adamy (pod Solniskiem)
 
szlak turystyczny zielony Chatka Adamy - Wsiórz - Stryszawa Matusy - Siwcówka (skład drewna)


PRZYDATNE LINKI:
http://goo.gl/maps/kg1ud - mapka
http://www.sucha-beskidzka.rozkladyjazdy.pl/
http://adamy.ou.pttk.pl/
http://opaczne.wordpress.com/

POZOSTAŁE ZDJĘCIA:

Asfaltowy początek 
Pierwsze zabudowania 

Przed Izbą Pamięci 
Wreszcie mogłem zobaczyć jak wyglądam robiąc foty :)
Tuż po zejściu z asfaltu
Skład drewna w połowie drogi na Przeł. Kolędówki
Fragment szlaku z Przeł. Kolędówki
Szlakowskaz na Przełęczy Kolędówki
Plan dojścia do Schroniska
Pasmo Polic widziane z Polany Opaczne
Schronisko w Murowanej Piwnicy z innej strony
W schronisku
Czas dojścia na Jałowiec ze schroniska
Widoki ze szlaku
Na Jałowcu
Szczyt Jałowca i fragment Hali Trzebuńskiej
Pauza w szałasie na Jałowcu
Szlak ze śniegiem ...
... i bez śniegu
Małe okienko widokowe
Chatkowy kierunek
Fragment szlaku chatkowego
Znaki informujące o przynależności Chatki Adamy
Sala kominkowa w chatce
Kierunki ze Wsiórza z dzwonnicą loretańską w tle
I jeszcze raz dzwonnica
Zejście ze Wsiórza
Widoki przy zejściu ze Wsiórza
Bez komentarza !!!
Kierunek przy skrzyżowaniu w Matusach
Dojadanie :)
                                                                         KONIEC







8 komentarzy:

  1. fajna wycieczka, byłem tylko raz na Jałowcu i to w lecie :) Ale szalasik całkiem przyjemnie wygląda, nadał by się na zimowy biwak :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jałowiec jest mi dobrze znany, ale mógłbym tam chodzić i chodzić :) Bardzo lubię halę na szczycie i chatkę Adamy, bo należy do SKPG Gliwice i jest mi bardzo bliska. Zachęcam, aby się kiedyś w niej na noc zatrzymać :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne wędrowanie :) Trasa widokowo super, schronisko i chatka wyglądają bardzo zachęcająco, w dodatku piszesz, że na szlakach puściutko... Jak dla mnie super :)
    No to oby z tego rozwiązanego już worka jeszcze się Wam wieeeeele w tym roku wysypało ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Udana wycieczka no i trafiliście z pogodą :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wróć, wróć koniecznie, może jesienią, wtedy jest tu u nas najpiękniej. Alina.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też chyba wybiorę się na ten szlak jesienią. Bardzo fajne miejsce i profesjonalna relacja. Nawet oglądałem na mapie całą trasę i bardzo mi się podoba taka wersja jednodniowej wycieczki.
    Ładnie rozpoczęliście ten rok, aura sprzyja na takie wypady.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zawsze piękna relacja. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za inspirację. Piękny ten Jałowiec i widoki z niego. Już wiemy gdzie mamy iść w najbliższy weekend. Postaramy się jednak dotrzeć na górę innymi trasami, by nie powtarzać się relacją w sieci ;)
    Byle tylko pogoda znośna była. Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń