sobota, 8 lutego 2014

Grześ i Rakoń zimą

Nareszcie doczekaliśmy się styczniowego urlopu, podczas którego zaplanowaliśmy z Renatą, że trzy dni z niego spędzimy sobie w Tatrach. Na naszym celowniku znalazły się Tatry Zachodnie, a w nich Polana Chochołowska i ulokowane na niej schronisko, w którym spędzimy dwa noclegi. Schronisko to stanie się naszą bazą wypadową na ulokowane wokół niego szczyty. A zamierzamy wejść m.in. na Grzesia (1653 m n.p.m.) i Rakoń (1879 m n.p.m.) - pierwszego dnia oraz Starorobociański Wierch (2176 m n.p.m.) - drugiego dnia.
Co z tych planów wyszło, przeczytacie w dwuczęściowej fotorelacji. Zapraszamy :)

Część I - Grześ i Rakoń
Szczyt Rakonia



Środa 29-01-2014
Na parking przy Siwej Polanie docieramy o godzinie 7.20. Od razu po wjeździe na niego opadają nam kopary kiedy widzimy cztery osoby śpiące w śpiworach pod chmurką, dwie pod choinką, a dwie pod daszkiem budki parkingowej - pełen podziw ... może kiedyś też tak spróbuję :)
Zarzucamy na plecy nasz dobytek i ruszamy w marsz przez największą i najdłuższą dolinę w polskich Tatrach. Tak, tak, ponad 7 km dreptania z około dziesięciokilometrowej długości, na którą rozciąga się dolina.
Charakterystyczne zabudowania na Siwej Polanie w Dolinie Chochołowskiej
Po drodze możemy zobaczyć ogrom zniszczeń, których dokonał grudniowy halny stulecia w naszych Tatrach. Wiele połamanych drzew przy szlaku, powalone drzewami stoki, a także te drzewa, które zostały już usunięte i przygotowane do wywózki. Niestety, ten widok będzie nam towarzyszył jeszcze bardzo długo podczas wędrówek Doliną Chochołowską.
Po dwóch godzinach dreptania, docieramy wreszcie na strzeżoną przez Mnichy Chochołowskie - Polanę Chochołowską i znajdującego się przy niej Schroniska na Polanie Chochołowskiej (1148 m n.p.m.).
Polana Chochołowska i zabytkowe szałasy
Polana Chochołowska z Mnichami Chochołowskimi w tle
Po wejściu do pokoju w schronisku jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni jego standardem, ale idziemy jeszcze z ciekawości obadać wc i prysznice, i co? - wszystko jak najbardziej na plus !!!
W pokoju jeszcze krótki odpoczynek, przepakowanie plecaków, śniadanie i wylot na szlak. Nasz cel to znany nam już z wcześniejszych wypraw Grześ i Rakoń.
Schronisko na Polanie Chochołowskiej
Spod schroniska wyruszamy o godz. 11.00 i idąc za żółtymi znakami zaczynamy mozolne i męczące, leśne podejście na Grzesia. Całe szczęście znamy już ten szlak i wiemy, że to tylko ok. 30 min. takiej męczarni, bo kiedy dojdziemy do rozstaju, z którego można pójść za niebieskimi znakami na Bobrowiecką Przełęcz, zrobi się nieco lżej. Idąc od rozstaju, po ok. 5 minutach pojawiają się między drzewami pierwsze widoki na wyniosły ponad Dolinę Chochołowską - Kominiarski Wierch.
Widok na Kominiarski Wierch
Od tego miejsca w miarę łagodnym podejściem w niecałe 30 min. docieramy na leżący już ponad lasem Suchy Upłaz, z którego doskonale widać Bobrowiec (1663 m n.p.m.).
Bobrowiec
Teraz już zaczyna się troszkę bardziej męczące podejście między przysypanymi kosówkami, które będzie trwało, aż na sam szczyt Grzesia. Całe nasze wejście na jego szczyt odbywa się w nie najlepszej aurze, jest szaro, buro i ponuro, a do tego tuż przed samym szczytem zaczyna ostro wiać.
Widok spod Grzesia w stronę ukrytego w chmurach Rakonia
Wreszcie po 1h 30 min. jesteśmy drugi raz na szczycie Grzesia, tym razem w zimie. Na szczycie kilka fotopstryków z charakterystycznym krzyżem, który się tu znajduje i dalej w drogę niebieskim kierunkiem, w stronę kolejnego naszego celu, którym jest Rakoń.
Na Grzesiu :)
Schodzimy więc z Grzesia między kosówkami na Łuczniańską Przełęcz, z której pójdziemy już grzbietem Długiego Upłazu, aż na sam Rakoń. W pewnym momencie naszej grzbietowej wędrówki, zostajemy zaskoczeni promieniami słońca, które co jakiś czas przebijają się przez chmury. Momentami robi się naprawdę całkiem bajecznie.



Po drodze pojawiają się także całkiem fajne widoki na pobliskie Tatry Zachodnie zarówno po polskiej, jak i słowackiej stronie.
Dolina Łatana oraz Osobita, po słowackiej stronie ...
... Bobrowiec, Polana Chochołowska i Kominiarski Wierch, po polskiej stronie
Jednak kiedy jesteśmy mniej więcej w połowie drogi między Grzesiem, a Rakoniem, pojawia się ponownie silny, porywisty wiatr. Po chwili postanawiamy założyć już raki, gdyż miejscami na podejściach pojawia się oblodzenie.

Od tego momentu mimo silnego wiatru idzie się nam dużo łatwiej, gdyż nie jesteśmy już narażeni na zsuwanie się i tracenia niepotrzebnie sił podczas stawiania kroków.
Kiedy zaczynamy już ostatnie podejście na szczyt, wiatr jeszcze bardziej przybiera na sile i zmienia status z porywistego na ciągły. Tego dnia wiatr jednak nie jest w stanie nas powstrzymać i po ok. 1h 45min. osiągamy szczyt Rakonia. Czas ten pewnie byłby dużo krótszy, gdyby nie przerwy, które serwowaliśmy sobie po drodze. Czas nie gonił nas tego dnia.
Na Rakoniu
Mimo, że ze szczytu mamy zero widoków, gdyż widoczność wynosi zaledwie kilka, może kilkanaście metrów, to i tak jesteśmy w pełni zadowoleni, że stoimy tu znowu, tym razem zimą. A jakie widoki są stąd, to już wiemy, gdyż jesteśmy tu trzeci raz w ciągu ostatnich sześciu miesięcy.
Po uwiecznieniu na "kliszy" naszego zimowego wejścia na Rakoń, zaczynamy powrót tą samą drogą. Po drodze, po prawej stronie, pierwszy raz tego dnia pojawia nam się chwilowy widok m.in. na Trzydniowiański Wierch oraz Grzbiet Ornaka.
Trzydniowiański Wierch oraz Grzbiet Ornaku

Do schroniska na Polanie Chochołowskiej docieramy ok. godziny 16.20. Tego wieczoru padamy już przed 20.00, czego pewnie efektem jest to, że już od godziny 3.00 byliśmy postawieni na nogi, a do tego doszło jeszcze prawie 3 godz. jazdy autem, no i przecież ok. 19 km z buta.
Ale taki wypoczynek przyda nam się przed kolejnym dniem, podczas którego będziemy chcieli wejść na Starorobociański Wierch przez Trzydniowiański Wierch. O tym co wyszło z tych planów przeczytacie tutaj.

Nasza trasa:
szlak turystyczny zielony Siwa Polana - Schronisko na Polanie Chochołowskiej
szlak turystyczny żółty Schronisko - Grześ
szlak turystyczny niebieski Grześ - Rakoń - Grześ
szlak turystyczny żółty Grześ - Schronisko

Pozostałe zdjęcia :

Można i tak :)
Wejście na Polanę Chochołowską
Kominiarski Wierch z Polany Chochołowskiej
Schronisko na Polanie Chochołowskiej
Gdzieś na szlaku

Tuż przed Grzesiem

Szczyt Grzesia
Z Grzesia w stronę Rakonia


Słowackie Tatry Zachodnie
To my, górscy wędrowcy !!!

Rakoń w tle
Gorąca herbata musi być !!!
Tak, tak, jutro będziemy łazić po tamtej stronie
Takie sobie w śniegu wspinanie
Nie zawsze było pod górkę 
Czego Ona tam szuka ???
Szczyt Rakonia, a z niego zero widoków
Dolina Chochołowska w chmurach
Grześ i Bobrowiec od strony zejścia z Rakonia
Takie fajne śnieżne nawiewy 
Osobita w zbliżeniu
Ostatnia już fota na tle Rakonia

  KONIEC

     POZDRAWIAMY :)



4 komentarze:

  1. Ale fajnie było poczytać i pooglądać przy kawie :) Mi marsz przez Chochołowską zawsze potwornie się dłuży, ale na samej polanie jest już super :) Gratuluję kolejnego zimowego wejścia i z wielkim zainteresowaniem czekam na relację ze Starorobociańskiego. Pozdrawiam Was bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pogoda nie do końca dopisała ale te szarości też są piękne, no i do tego radość na szczycie :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie się bardzo podoba. Światełko czasami dopisało super! :-)
    Gratuluję wyprawy.
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda, że nie było widoków ze szczytu. Ale chociaż był śnieg w dolinie i nie musieliście iść asfaltem. Ja na początku stycznia niestety nie miałem tak fajnie.

    OdpowiedzUsuń