czwartek, 13 marca 2014

Lubomir

Lubomir (904 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem Beskidu Makowskiego według autorów Korony Gór Polski. Klasyfikacja ta nie pokrywa się jednak z pełną, naukową regionalizacją Polski opracowaną przez Jerzego Kondrackiego, według której Lubomir należy do Beskidu Wyspowego.
Jednak chcąc wejść na wszystkie szczyty należące do KGP musimy choćby chwilowo przyjąć, że szczyt Lubomira należy do Beskidu Makowskiego.

Naszą wędrówkę postanawiamy rozpocząć w Pcimiu, niewielkiej miejscowości znajdującej się ok. 10 km na południe od Myślenic.
W Pcimiu jesteśmy o godz. 9.20. Samochód zostawiamy na parkingu przy stadionie piłkarskim i udajemy się w pełnym rodzinnym składzie w stronę kładki dla pieszych nad Rabą.
Raba



Po zejściu z kładki mamy dwie możliwości wędrowania, albo skręcić w lewo i pójść za żółtymi znakami, albo udać się na prawo za czarnym kolorem. My wcześniej opracowaliśmy trasówkę, według której wchodzić będziemy czarnym szlakiem, a zakończenie zrobimy żółtym.
A więc za mostkiem skręcamy w prawo, a po chwili na pierwszej krzyżówce w lewo i przez ok. 10 min podążamy asfaltem wśród zabudowań. Po tym czasie dochodzimy do skrzyżowania, na którym główna droga skręca w lewo, natomiast czarny szlak wprowadza nas na prost do lasu. Po chwili schodzimy wreszcie z asfaltu i wchodzimy na typowo górski szlak.
Fragment szlaku
Ścieżka cały czas prowadzi nas mozolnym podejściem wśród leśnej ciszy, która zostaje zakłócona przez szalejących innymi nieznakowanymi ścieżkami  motocrossowców. Hałas, a do tego smród spalin i spłoszone zwierzęta, to raczej nie to czego oczekujemy wyruszając na górskie szlaki.
Po ok. 30 min. wychodzimy na sporą polanę znajdującą się na stokach Bani, z której mamy pierwsze widoki ze szlaku na góry Beskidu Makowskiego i Wyspowego.
Kapliczka i pierwsze widoki 
Pasmo Łysiny i Lubomira
Z polany wchodzimy ponownie w las i idziemy grzbietem Bani (611 m n.p.m.), przechodząc oczywiście przez jej wierzchołek, aż do asfaltowej drogi. W tym miejscu odbijamy za znakami w lewo i idziemy asfaltem wśród zabudowań pozostawiając las za plecami.


Podczas ponad dwukilometrowego asfaltowania mamy cały czas widok na zalesione Pasmo Łysiny i Lubomira oraz góry w Beskidzie Wyspowym.
W stronę Beskidu Wyspowego
Wraz z kończącym się asfaltem w przysiółku Pcim Kudłacze pojawiają się pierwsze płatne przydomowe parkingi, na których można zostawić samochód i tym samym skrócić sobie wędrówkę, tym bardziej, że do schroniska na Kudłaczach od ostatniego parkingu jest do pokonania tylko ok. 500 m.
Po ok. 2 h 10 min. docieramy wreszcie do schroniska na Kudłaczach, w którym zaplanowaliśmy sobie półgodzinną przerwę.
Schronisko to nie powala rozmiarami przez co z wolnymi miejscami w środku różnie tu chyba bywa, ale za to na zewnątrz ma sporo do zaoferowania - m.in. wiele ławek ze stolikami, wiatę ogniskową oraz pole namiotowe. Natomiast z polany poniżej schroniska możemy zobaczyć całkiem fajne widoki na Beskid Makowski.
Schronisko na Kudłaczach
Teren schroniska
Widok w stronę Beskidu Makowskiego
Po przerwie na Kudłaczach trzeba udać się w dalszą drogę na Lubomir. Aby na niego stąd dotrzeć musimy przejść przez Łysinę (891 m n.p.m.) oraz Trzy Kopce (894 m n.p.m.). Do wyboru są dwa warianty: pierwszy to bezpośredni czerwony szlak, a drugi to czarny szlak na Łysinę który na jej szczycie łączy się z czerwonym.
Kierunki spod schroniska
My wybieramy w stronę Lubomira drugi wariant pozostawiając sobie pierwszy na drogę powrotną. Na początku czarny szlak sprowadza nas delikatnie w dół, a następnie przechodzi w łagodną ścieżkę trawersującą stoki Łysiny. Jednak utraconą wcześniej wysokość przychodzi nam w końcu nadrobić, przez co zaczynamy dość ostre podejście, które prowadzi nas na szczyt Łysiny.
Fragment czarnego szlaku na Łysinę
Łączymy się w końcu z czerwonym szlakiem, który całkowicie zalesionym grzbietem prowadzi nas łagodnie przez Trzy Kopce, aż na sam szczyt Lubomira.
Na Trzech Kopcach
Szlak ten praktycznie pozbawiony jest jakichkolwiek miejsc widokowych, jedynym miejscem, z którego można coś zobaczyć jest startowisko dla paralotniarzy na stoku Trzech Kopców.
Widok ze startowiska dla paralotniarzy
Na Lubomirze, naszej najwyższej kulminacji podczas tej wędrówki meldujemy się o godz. 13.30 i tym samym zdobywamy kolejny szczyt, który dodajemy sobie do kolekcji Korony Gór Polski.

Kolejny szczyt do KGP zdobyty !!!
Na szczycie Lubomira znajduje się nowe Obserwatorium Astronomiczne im. Tadeusza Banachiewicza, które zostało otwarte 16 października 2007 roku. Powstało ono tuż obok pozostałości po starym obserwatorium, które zbudowane zostało z inicjatywy T. Banachiewicza w 1922 roku. Podczas wojny, w 1944 roku Niemcy spalili je wraz ze znajdującym się obok budynkiem mieszkalnym, na którego fundamentach stoi obecna budowla. Do wcześniej wspomnianych pozostałości należy podstawa teleskopu oraz betonowe schody.
Obserwatorium Astronomiczne
Pozostałości po starym obserwatorium
Obecnie w obserwatorium prowadzone są różne prezentacje i pokazy, na które można się załapać. Nam to się udało i dzięki świetnej pogodzie mogliśmy obserwować ...  wybuchy na Słońcu. Dokładne i aktualne informacje dla indywidualnych turystów chcących zwiedzić obserwatorium znajdują się tutaj.
W obserwatorium
Obserwacje :)
Po 40-stu minutach astronomicznego pokazu nadszedł czas powrotu. Tym razem dość długo będzie nam towarzyszyło czerwone oznakowanie, z którym pożegnamy się dopiero na Działku (622 m n.p.m.). Do Łysiny ścieżkę już znamy i wiemy, że jest spoko. Ciekawi byliśmy jedynie, czy straciliśmy coś wchodząc z Kudłaczy na Łysinę czarnym szlakiem. Szybko okazuje się jednak, że nic nie straciliśmy, a idąc za czarnym zyskaliśmy przynajmniej jakiś skromny widoczek na początku, a tu za czerwonym całkowite zero.
Dopiero w rejonie schroniska na Kudłaczach, które tym razem mijamy bokiem, pojawiają się ponownie jako takie widoki.
Schronisko na Kudłaczach jeszcze raz
Widok w stronę Beskidu Makowskiego z okolic schroniska
Po chwili zagłębiamy się ponownie w ponurym lesie i schodzimy z Kudłaczy na Przełęcz Granice, która znajduje się tuż za całkiem widokową Polaną Kolesne.
Widok z Polany Kolesne w stronę Krakowa ...
... i w stronę Beskidu Wyspowego
Z przełęczy pokonujemy jeszcze krótki odcinek prowadzący pod górę do skrzyżowania szlaków w pobliżu szczytu o nazwie Działek. Z tego miejsca odbijamy w lewo i za żółtymi już znakami zaczynamy zejście do Pcimia.
Kierunki poniżej Działka
Schodzimy ponownie leśną ścieżką kompletnie pozbawioną widoków. Przechodzimy przez szczyt Działka i Krzywicką Górę. Mimo łagodnego zejścia, nasze nogi zaczynają odczuwać wcześniej pokonane już kilometry, a kiedy wychodzimy z lasu i zauważamy w oddali kładkę nad Rabą, droga ta zaczyna nam się jakoś bardziej wydłużać.
Widać już Pcim, a w oddali Szczebel i Luboń Wielki
Szczebel i Luboń Wielki
Zbliżenie na szczyt Lubonia Wielkiego
Przechodzimy jeszcze między łąkami by w końcu dojść do pierwszych zabudowań w Pcimiu. Teraz pozostaje już tylko zejście w stronę Raby i przejście szerokim asfaltowym chodnikiem w stronę naszej upragnionej kładki, od której do auta pozostanie już tylko pokonanie długości boiska.
Powrót do zabudowań
Na przełaj stronę Raby
O godzinie 17.20 nasza wędrówka, która liczyła ok. 22 km dobiegła końca. Mimo, że jesteśmy zaprawieni w górskim wędrowaniu, nasze nogi dostały podczas tej wędrówki solidny wycisk. Najbardziej jesteśmy jednak dumni z naszej Nikoli, która praktycznie bez żadnego marudzenia pokonała ten spory górski dystans. Oczywiście podczas powrotu do domu, wszyscy jednogłośnie stwierdzamy, że i tak była to super wycieczka i trzeba już coś pomyśleć o kolejnej "koronie" :)
                                               
NASZA TRASA:
szlak turystyczny czarny Pcim - Schronisko PTTK na Kudłaczach - Łysina szlak turystyczny czerwony Trzy Kopce - LUBOMIR - Trzy Kopce - Łysina - Schronisko Kudłacze - Działek szlak turystyczny żółty - Pcim
                                                     










15 komentarzy:

  1. Bardzo malowniczy ten szlak z Pcimia. No i obserwatorium było czynne. Nam się nie udało go niestety zwiedzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to musicie wejść jeszcze raz na Lubomir :) Obserwatorium czynne jest tylko w soboty i niedziele w godzinach popołudniowych.

      Usuń
    2. Kurcze ja nigdy nie trafiłem, żeby było otwarte obserwatorium. Miałeś farta :) Oj Kudłacze są z klimatem. Natomiast szlak trochę biegnie drogą, ale zabudowa w miarę ciekawa. Szkoda, że ta zabudowa postępuje coraz wyżej. Natomiast to gospodarstwo agroturystyczne przywołuje niemiłe wspomnienia.
      Pozdrowionka :)

      Usuń
  2. Bardzo fajna wycieczka ;) Gratulacje zdobycia kolejnego szczytu do KGP :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Wycieczka jak najbardziej udana :)

      Usuń
  3. Gratulacje dla Nikoli! :) Nic, tylko być dumnym z takiej córy :) To jest chyba najciekawsze w górołażeniu, że choćby człowiek nie wiem jak się umordował, to ledwo przestąpi próg domu a już myśli, gdzie by tu znowu... :) Pozdrawiam Was serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jesteśmy dumni z naszej młodej górołazki :)
      Ledwo drzwi się do auta zamkną, a już w głowie kotłują się kolejne górskie pomysły :)

      Usuń
  4. Widzę, że udało Wam się wejść do obserwatorium - faajnie :) My musimy się jeszcze raz na Lubomira z tego powodu wybrać.
    Mieliście piękny dzień na wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, pogoda była elegancka :) My, może kiedyś wybierzemy się ponownie do tego obserwatorium, ale na pokaz nocny - ponoć warto :)

      Usuń
  5. Nie ma to, jak w rodzinnym gronie wędrować naszymi pięknymi górami. I ten żal na zakończenie, że już koniec. Nic to za tydzień można znów się udać na kolejną wycieczkę. Szlak troszkę mało widokowy, za to z atrakcjami w obserwatorium.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiamy wędrować, gdy jesteśmy wszyscy razem :) Ale nie zawsze jest to możliwe :(
      Szlak rzeczywiście nie jest obfity w jakieś super widoki, ale i tak nie jest jeszcze najgorzej.
      Pozdrawiamy :)

      Usuń
  6. Tak czytam opis tego szlaku i wygląda, że szlak, to raczej taki, nie w moim typie, bo za mało widoków, ale wizyta w tym obserwatorium mogłaby być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne widoki są od strony Węglówki, szlak jest bardzo fajny natomiast jest też bardzo krótki, nie ma 22 km. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Może kiedyś jeszcze powrócimy w te rejony i sprawdzimy co tam widać od strony Węglówki, ale póki co to staramy się planować nieco dłuższe trasy, szczególnie w górach, do których mamy prawie 100 km dojazdu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy już będziecie schodzić z Lubomira w stronę Węglówki, zapraszamy na herbatkę do Gościńca pod Lubomirem:)

    OdpowiedzUsuń