niedziela, 27 kwietnia 2014

Równica z atrakcjami

Równica (885 m n.p.m.) to bardzo popularny szczyt położony w Beskidzie Śląskim między dolinami Wisły i Brennicy. Na polanie poniżej szczytu ulokowane jest górskie schronisko PTTK, do którego można dojechać także samochodem prowadzącą z Ustronia asfaltową drogą. Przez to, szczególnie w weekendy i dni wolne od pracy, schronisko jest oblężone przez tłumy przyjeżdżające tu przede wszystkim z aglomeracji śląskiej.
Ale wystarczy tylko wejść na wierzchołek Równicy i od razu widać gdzie kończy swoją przygodę z Równicą zdecydowana większość tych osób.
Przekonałem się o tym wraz z Nikolą, z którą postanowiłem wejść na Równicę w ostatnią niedzielę marca.
Widok na Równicę



Jeżeli planujemy góry w niedzielę, to zazwyczaj musi to być coś blisko i w miarę "lajtowego". I tak o to tym razem wybór padł na Równicę. Aby jednak zapewnić Nikoli maksimum atrakcji tego dnia, postanawiam przed wejściem na szczyt zabrać ją do Leśnego Parku Niespodzianek w Ustroniu, a po zdobyciu Równicy zaszaleć na całorocznym torze saneczkowym, który usytuowany jest poniżej schroniska.

A więc rozpoczynamy od wizyty w Leśnym Parku Niespodzianek.
Park ten znajduje się w Ustroniu Zawodziu i jest on w swoim rodzaju mini ogrodem zoologicznym, w którym oprócz zwierząt znajduje się wiele atrakcji, szczególnie dla dzieciaków. Ale największą z atrakcji jest chyba możliwość karmienia z ręki swobodnie poruszających się po parku zwierząt ( m.in. daniele, muflony i lamy ).
W zagrodach natomiast zobaczyć można m.in. jelenie szlachetne, sarny, dziki, żbiki, żubry, jenoty.
Mnie natomiast najbardziej interesowały licznie znajdujące się tu ptaki drapieżne z bielikiem amerykańskim na czele, który zrobił na nas piorunujące wrażenie, jest po prostu cudowny !!!
Szkoda tylko, że ceny biletów za wejście do parku są tak wysokie, bo mniej zapłacimy za wejście do ogrodów zoologicznych chociażby w Chorzowie, czy też w czeskiej Ostravie, które mają do zaoferowania dużo, dużo więcej niż ustrońskie mini zoo.
Aktualne ceny biletów do parku znajdziecie tutaj.
Bielik amerykański
Aguja
Myszołów





Po atrakcjach związanych z Leśnym Parkiem Niespodzianek, nadszedł czas na górski etap naszej wycieczki.
Samochód zostawiamy w okolicy ustrońskiego szpitala, wzdłuż asfaltowej drogi, którą biegnie czerwony szlak z Ustronia na Równicę.
A więc początek wędrówki to tzw. asfaltowanie wśród zabudowań, które trwa około 10 min. Po tym czasie dochodzimy do szlakowskazu, który kieruje nas na prawo, na bardzo łagodnie biegnącą kamyczkową ścieżkę, która po chwili wprowadza nas w las.



Po ok. 15 min. łagodnego dreptania, czerwony szlak odbija w lewo i wprowadza nas w obszar "Natura 2000 - Beskid Śląski", który to objęty jest programem ochrony przyrody w Unii Europejskiej.

Początkowo szlak jest jeszcze w miarę łagodny, ale im dalej idziemy, tym ścieżka zaczyna piąć się mocniej do góry.



Wkrótce dochodzimy do położonego przy szlaku "leśnego kościoła" ewangelickiego, na terenie którego znajduje się "Kamień ewangelików" oraz źródełko.




W okresie międzywojennym odbywały się tu okolicznościowe spotkania, głównie młodzieży ewangelickiej. Od 1958 roku przy "Kamieniu" przeprowadzano zakończenia roku szkolnego dla dzieci i młodzieży uczęszczających do szkółki na Równicy, z udziałem rodziców. W 1961 roku postanowiono, że corocznie będzie się tu odprawiać nabożeństwa w pierwszy czwartek po Święcie Trójcy Świętej (katolickie Boże Ciało). Od tego czasu nieprzerwanie co roku odbywają się w tym "leśnym kościele" nabożeństwa, w których uczestniczy po kilka tysięcy wiernych z różnych zakątków kraju i zagranicy. Po nabożeństwie niektórzy nalewają wodę ze źródełka do butelek, odświeżają twarz i ręce.
W 1928 roku miejsce to zostało wpisane do rejestru zabytków.

Od tego ważnego dla ewangelików miejsca, ruszamy znowu ostro pod górę. Po drodze mijamy pierwsze miejsce widokowe, z którego mimo świetnej pogody i tak widoki mizerne ze względu na słabą przejrzystość powietrza, która dominuje tego dnia.

Tam miały być widoki !!!
W końcu ostatni łagodny odcinek szlaku wyprowadza nas w rejon polany poniżej szczytu Równicy.
W miejscu tym znajdują się liczne zabudowania, do których przede wszystkim zaliczymy raczej te gastronomiczne. Wśród nich znajduje się także Schronisko Górskie PTTK "Na Równicy" (785 m n.p.m.).
Schronisko PTTK na Równicy
Wiedzieliśmy, że skoro jest niedziela i piękna pogoda, to schronisko  będzie oblegane przez tłumy, które docierają tu głównie samochodami. Nie mylimy się, ludzi jest tu "multum", a do tego trafiamy jeszcze na jakiś mini zlot motocyklistów. Jest tłoczno i głośno.
Spod schroniska udajemy się w stronę szczytu Równicy. Tutaj do wyboru mamy dwie opcje, albo minąć znajdującą się powyżej dużą drewnianą karczmę z lewej strony i żółtym szlakiem prowadzącym ostro pod górę wejść na szczyt, albo iść z prawej strony karczmy początkowo za niebieskimi i zielonymi znakami.
Decydujemy się obejść karczmę z jej prawej strony i wejść na Równicę łagodniejszą ścieżką, a zejście w stronę schroniska zrobić żółtym szlakiem. I jest to chyba opcja godna polecenia, w szczególności gdy jesteśmy z dziećmi.
Karczma poniżej szczytu Równicy
Początek naszego wariantu dojścia na szczyt
Za niebiesko-zielonymi znakami idziemy tylko chwilę, bo w pewnym momencie musimy zejść ze szlaku na pierwszą wyraźną, ale nieoznaczoną ścieżkę, która doprowadza nas wkrótce na szczyt Równicy (884 m n.p.m.).
Na szczycie prawie pusto !!! Tak jak już na wstępie wspomniałem, widać gdzie kończą się w zdecydowanej większości wycieczki "na Równicę".
Słupek informujący nas, że jesteśmy na szczycie Równicy
Z Nikolą na szczycie :)
Ze szczytu, mimo słabej przejrzystości udaje nam się co nieco zobaczyć. Mamy chociażby widok na pobliską Błatnią, Stołów i Trzy Kopce oraz Dolinę Brennicy.
Dolina Brennicy, a nad nią m.in. Błatnia, Stołów i Trzy Kopce
Ledwo widoczne Skrzyczne
Podczas zejścia ze szczytu w stronę schroniska za żółtymi znakami, pojawiają się kolejne słabiutkie widoki m.in. na Stożek, Soszów i Czantorię.
Widoki w kierunku Wisły z ledwo widocznym Stożkiem w oddali
Pasmo Czantorii
Po zejściu ze szczytu Równicy pod schronisko, nie kierujemy się jeszcze na czerwony szlak, którym to wchodziliśmy, lecz schodzimy asfaltem nieco niżej, aby na tle beskidzkich krajobrazów poszaleć na torze saneczkowym. Miała to być oczywiście atrakcja dla Nikoli, ale nie ukrywam, że "stary" planował to także trochę pod siebie :))))


Po saneczkowej rozrywce powracamy w rejon schroniska i rozpoczynamy już zejście do Ustronia czerwonym szlakiem.


Zejście to zrobiliśmy w ok. 45 minut, a cała nasza wycieczka zajęła nam w sumie ok. 6 godzin.
W tym czasie udało nam się zrealizować w całości  wcześniej założony plan, z którego i ja, i Nikola, byliśmy bardzo zadowoleni :)

NASZA TRASA:
szlak turystyczny czerwony Ustroń (szpital) - Schronisko na Równicy
szlak turystyczny niebieski szlak turystyczny zielony + ŚCIEŻKA NIEOZNACZONA - na szczyt Równicy
szlak turystyczny żółty Równica (szczyt) - Schronisko na Równicy
szlak turystyczny czerwony Schronisko na Równicy - Ustroń (szpital)

MAPA NASZEJ TRASY DOSTĘPNA JEST TUTAJ.

DATA: 31-03-2014


































7 komentarzy:

  1. Ludzie przy schronisku kończą swoją wycieczkę, bo myślą, że to jest szczyt ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś większość ludzi kończyła wycieczkę na Równicę w schronisku, teraz w karczmie powyżej. Do tego wjazd samochodem jak się da najwyżej. Już niewielu zdobywa tę górę tak jak opisałeś. A szkoda, bo dopiero perzy tym wariancie można powiedzieć, że było się w górach.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Beskid Śląski jeszcze nigdy mnie pozytywnie nie zaskoczył :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No co, "starym" też się coś od życia należy! ;) A ponoć wewnętrzne dziecko czai się w każdym z nas i od czasu do czasu daje o sobie znać :):) Do Leśnego Parku Niespodzianek wybieramy się i wybieramy, i dojechać tam nie możemy... A strasznie chciałabym zobaczyć pokazy z udziałem ptaków drapieżnych. Fajną wycieczkę sobie zorganizowaliście. Pozdrawiam bardzo serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że tak skrzywdzili tą górę. My, Polacy tak czasem lubimy. Ale przynajmniej na szczycie zaznaliście spokoju :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Turystyczny wyścig na szczyt Równicę kończy się na parkingu .Potem knajpy,piwo i do domu.
    Tak wygląda prawdziwy Turysta.Szlakiem knajp na Równicy.Jeszcze są tacy którzy przywożą psy autami ,pochodzą z nimi po parkingu,no może troszkę wyżej do Zbójnickiej i wracają .Część z nich zostawia psy,koty i ucieka.Wycieczka w góry się opłacała.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że tak to wygląda. Na razie nie wygląda na to, żeby coś miało się zmienić. Trzeba się przyzwyczaić.

    OdpowiedzUsuń