środa, 3 września 2014

Trzy Kopy i Banówka

Trzy Kopy (słow. Tri Kopy - ok. 2136 m n.p.m.) i Banówka ( słow. Banikov - 2178 m n.p.m.), to szczyty, które po Rohaczach, należą do tzw. grani Orlej Perci Tatr Zachodnich znajdującej się po stronie słowackiej.
Zielone, Trzy Kopy i Hrubá kopa
Przejście tego graniowego odcinka, od Smutnej Przełęczy (słow. Smutné sedlo - 1965 m n.p.m.) przez Trzy Kopy i Banówkę do Banikowskiej Przełęczy (słow. Banikovské sedlo - 2045 m n.p.m.) , ubzduraliśmy sobie z Renatą w zeszłym roku, kiedy przechodziliśmy grań Rohaczy od strony Wołowca do Smutnej Przełęczy, o czym możecie przeczytać tutaj.


Naszą kolejną górską przygodę w tym rejonie Tatr Zachodnich rozpoczynamy jak zwykle od parkingu pod Spaloną (słow. Parkovisko pod Spálenou - 1030 m n.p.m.), z którego pierwszy, oznaczony na zielono odcinek, prowadzący do asfaltu w Dolinie Rohackiej (słow. Roháčska dolina) ,ze względu na dość wczesną porę, pokonujemy w świetle czołówek.


Szybko robi się jednak widno i dreptając sobie asfaltem w dolinie, możemy podziwiać już pierwsze widoki, m.in. grani Trzech Kop i Banówki, na której już za niedługo będziemy.

Widok na Trzy Kopy i Banówkę z Doliny Rohackiej
Po około godzinnym asfaltowaniu docieramy do zamkniętego o tej porze "bufetu rohackiego" (słow. Bývalá Ťatliakova chata - 1350 m n.p.m.), pod którym robimy sobie tradycyjną w tym miejscu przerwę na śniadanie.
"Bufet rohacki" z Rohaczami w tle
Po pierwszym śniadaniu, spod bufetu kierujemy się do Smutnej Doliny, którą za niebieskimi znakami dojdziemy na Smutną Przełęcz. Od samego początku szlak prowadzi nas bardzo wygodnym chodnikiem, który wkrótce doprowadza nas do rozdroża w Smutnej Dolinie (Rázcestie Smutná dolina - 1527 m n.p.m.).


Tutaj można pójść w stronę Rohackich Stawów ścieżką oznaczoną kolorem zielonym, natomiast nasz niebieski szlak odbija w kierunku górnej części Smutnej Doliny, do której opadają zbocza Wołowca oraz skaliste ściany Rohacza Ostrego i Rohacza Płaczliwego.

Ścieżka, którą idziemy, w dalszym ciągu jest łatwa i w miarę wygodna. Wkrótce pojawia się przed nami widok na Smutną Przełęcz.
W Smutnej Dolinie. Widok na Rohacza Płaczliwego, Smutną Przełęcz i Smutne Turniczki
Ścieżka w Smutnej Dolinie
Podczas wejścia, w pobliżu szlaku rozlegają się liczne gwizdy - to świstaki !!! Udaje nam się je wreszcie zobaczyć na żywo :) Jeden ucieka ze szlaku tuż przed nami, a dwa następne siedzą tuż obok na kamieniu i nie robiąc sobie nic z naszej obecności, pozują do zdjęcia.


Po zachwytach związanych z obserwacją tych przesympatycznych futrzaków, idziemy dalej i po chwili spotykamy kolejnego zwierzaka górskiego, tym razem kozicę.

Wkrótce krótkimi zakosami, a następnie w miarę łagodną prostką wychodzimy na Smutną Przełęcz.

Na przełęczy kolejna pauza na jedzonko i obserwacja kolejnego świstaka, błąkającego się po skałkach, po których przyjdzie nam się za chwilę wspinać.
Ze Smutnej Przełęczy bardzo fajnie prezentuje nam się Baraniec ( słow. Baranec - 2184 m n.p.m.) oraz Dolina Żarska (Žiarska dolina).
Baraniec i Dolina Żarska
Stąd możemy rozpocząć dalszą wędrówkę w kierunku Rohaczy lub tak jak my, w stronę Banówki przez Trzy Kopy. Po krótkiej przerwie spędzonej na przełęczy ruszamy w kierunku Trzech Kop. Do pokonania mamy, jak nazwa wskazuje trzy wzniesienia: Przednią Kopę (słow. Prvá kopa), Drobną Kopę (słow. Druhá kopa) i Szeroką Kopę (słow. Tretia kopa). Już od samego początku czeka nas obcowanie ze skałą, gdyż musimy pokonać nieco wymagające Smutne Turniczki.

Po ich przejściu szlak robi się łatwiejszy i bez większych problemów wyprowadza nas na pierwszą z kop - Przednią Kopę.
Przednia Kopa
Z Przedniej Kopy mamy piękne widoki na Tatry Zachodnie z Rohaczami, Wołowcem i Rakoniem na czele. Pięknie widać także znajdujące się poniżej Rohackie Stawy, Przednie Zielone i Zielone (słow. Predné Zelené i Zelené), a po drugiej stronie wcześniej  wspomniany już Baraniec.
Widok na m.in Przysłop, Banówkę i Hrubą Kopę
Wołowiec, Rohacz Ostry i Płaczliwy na tle Tatr Zachodnich
Rohackie Stawy pomiędzy Przednim Zielonym a Zielonym 
Wejście na Przednią Kopę było najłatwiejszą częścią graniowego przejścia, ponieważ pokonywanie kolejnych kopeczek - Drobnej i Szerokiej, to już małe wyzwanie. Zaczynają pojawiać się łańcuchy oraz miejsca, gdzie przydaje się wzrost, który znacznie ułatwia pokonywanie niektórych odcinków. Nam, tego typu szlaki, wzbogacone o biżuterię, bardzo przypadły do gustu i dlatego pokonywanie tej części szlaku, to dla nas spora frajda.










Po bezpiecznym pokonaniu Trzech Kop, przed nami pojawia się kolejny szczyt do pokonania - Hrubá kopa (2166 m n.p.m.), na który prowadzi już łatwa ścieżka.

Na Hrubej Kopie łapią nas jednak chmury, które co chwila przysłaniają nam okoliczne szczyty i doliny. Jednak kilkakrotnie udaje się coś wyłuskać spośród nich.
Możemy zobaczyć m.in. po bokach i za nami - pokonaną grań Trzech Kop, Dolinę Rohacką, Rohackie Stawy, Osobitą, Grzesia i Rakoń, i to co przed nami - Przysłop, Pachoł, Spaloną i Salatyny oraz grań Banówki, którą mamy jeszcze do pokonania.
Szeroka Kopa i Drobna Kopa tuż za nią
W stronę Osobitej i Doliny Rohackiej
Przysłop
Na Hrubej Kopie
Pachoł i Spalona 
Banówka i Pachoł
Z Hrubej Kopy schodzimy ponownie łatwą ścieżką na przełączkę (Lučné sedlo - 2075 m n.p.m.), z której zaczniemy wchodzić na ostatni graniowy odcinek naszej trasy - Banówkę.
Grań Banówki
I właśnie ten odcinek jest według nas najtrudniejszy i najbardziej niebezpieczny z całego przejścia Trzech Kop i Banówki. Ponownie czeka nas wspinaczka w skale, miejscami ubezpieczona łańcuchami, a gdzie nie gdzie odcinki graniowe bez żadnych ubezpieczeń. I to właśnie one są najbardziej niebezpieczne, gdyż tuż obok nas znajdują się opadające do doliny potężne urwiska skalne.











Po pokonaniu tego najniebezpieczniejszego odcinka, stajemy wreszcie na szczycie Banówki (2178 m n.p.m.), osiągając tym samym najwyższą kulminację podczas naszej wyprawy. Ze szczytu zero widoków, tylko jedno, wielkie mleko dookoła.


Pod szczytowym słupkiem, ku naszemu zaskoczeniu, zostajemy rozpoznani przez bardzo sympatyczną Panią, którą do tej pory znaliśmy jedynie z Facebooka. Mimo paskudnej pogody, urządzamy sobie na szczycie bardzo miłą pogawędkę. Dla nas to już kolejny dowód na to, że dzięki wcześniejszej wirtualnej znajomości, z tymi samymi osobami można spotkać się całkiem "live"gdzieś na szlaku.
Pogawędkę mamy już za sobą, a więc zaczynamy zejście w stronę Banikowskiej Przełęczy.  Zejście to jest nieco strome, ale nie sprawia większych problemów.



Po dotarciu na przełęcz, chowamy się przed wiatrem i uzupełniamy zapasy kofeiny, która na pewno przyda mi się w drodze powrotnej do Dankowic. Z przełęczy można kontynuować m.in. dalsze przejście Orlej Perci Tatr Zachodnich kierując się w stronę Salatynów, my postanawiamy zostawić sobie ten fragment na kiedy indziej i za żółtymi znakami rozpoczynamy zejście Doliną Spaloną (słow. Spálená dolina lub Zelená dolina) do Doliny Rohackiej.
Kamienista ścieżka, którą schodzi się całkiem przyjemnie, przeprowadza nas dość często przez znajdujące się w dolinie skalne rumowiska.

Dolina Spalona
Schodząc, co chwila obserwujemy z coraz to niższego pułapu pokonaną przez nas grań Trzech Kop i Banówki.
Banówka
Widok w stronę grani Trzech Kop
Mniej więcej w połowie zejścia dochodzimy do rozdroża pod Hrubą Kopą (słow. Rázcestie pod Hrubou kopou - 1577 m n.p.m.), z którego za zielonymi znakami możemy pójść nad Rohackie Stawy.

Nad Rohackimi Stawami byliśmy rok wcześniej, a więc nawet nie myślimy aby odbić w prawo, tylko schodzimy dalej w kierunku Rohackiej Doliny. W bardzo szybkim czasie, dochodzimy do kolejnego rozdroża, tym razem pod Przednim Zielonym (słow. Rázcestie pod Predným Zeleným - 1473 m n.p.m.).

Stąd również, ale za niebieskimi znakami, można dotrzeć nad Rohackie Stawy. Mijamy to rozdroże i po chwili wchodząc w las, rozpoczynamy najmniej przyjemny etap zejścia. Praktycznie do samej Rohackiej Doliny, zejście odbywa się stromo opadającą ścieżką. Na tym odcinku nasze wyeksploatowane kolana, dostają jeszcze niezłą dawkę wysiłku. Po drodze mijamy odbicie w stronę Wyżniego Rohackiego Wodospadu, który już widzieliśmy, a później po prawej stronie w okolicy szlaku możemy zobaczyć Niżni Rohacki Wodospad.


W taki oto sposób docieramy do asfaltowego placu, przy którym znajduje się wiata przeciwdeszczowa.
Stąd jeszcze tylko kawałek do góry, i już jesteśmy na asfaltowej drodze w Dolinie Rohackiej. Teraz pozostaje nam już tylko przejście doliną do parkingu pod Spaloną, gdzie nasza wyrypa, podczas której pokonaliśmy kolejny odcinek Orlej Perci Tatr Zachodnich, dobiegła końca.

W naszych planach znalazł się już kolejny, ostatni odcinek tejże perci do przejścia, od Banikowskiej Przełęczy do Brestowej (słow. Brestová - 1934 m n.p.m.), ale czy uda się ten plan zrealizować jeszcze w tym roku ? ... czas pokaże.

CZAS WĘDRÓWKI: 10 h 30 min.

NASZA TRASA:
szlak turystyczny zielony Parkovisko pod Spálenou - Roháčska dolina
szlak turystyczny czerwony Roháčska dolina - Bývalá Ťatliakova chata
szlak turystyczny niebieski Bývalá Ťatliakova chata - Banikovské sedlo
szlak turystyczny czerwony Smutné sedlo - Tri Kopy - Banikov - Banikovské sedlo
szlak turystyczny żółty Banikovské sedlo - Roháčska dolina
szlak turystyczny czerwony Roháčska dolina - szlak turystyczny zielony Parkovisko pod Spálenou
 
TRASA NA MAPIE:


DATA: 15-08-2014

17 komentarzy:

  1. Fajna wyrypa :) Jeszcze tam nie byłem...może tej jesieni się uda wyskoczyć :) Mam pytanie czy na trasie jest jakaś wiata albo szałas czy coś innego gdzie by można spędzić noc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trasa jest super !!! Polecam. Małe wiatki są jedynie w Dolinie Rohackiej, ale lepiej się przespać pod bufetem rohackim :) Jak szliśmy teraz, to właśnie tam spali. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. bylem.... zobaczylem.... przeżylem...
      myślę o powtórce
      gratuluje
      pozdr....
      wspaniale fotki i zarąbista relacja

      Usuń
    4. Cieszymy się, że się podobało :) Pozdrawiamy :)

      Usuń
  2. Z przyjemnością przeczytaliśmy Waszą relację i wspominaliśmy naszą wyprawę na Banikov. Kiedy przechodziliśmy ostatni odcinek grani, opisany przez Was jako ten najniebezpieczniejszy (zresztą zgodnie z prawdą) nieco poniżej, wygodną ścieżką szli Słowacy i mieli ubaw po pachy.Patrzyli na nas jak na wariatów i robili nam fotki. Pozdrawiamy i do zobaczenia na szlaku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieliśmy podobną sytuację na tym odcinku graniowym, też szli Słowacy ścieżką poniżej grani i byli chyba nieco zaskoczeni, że da się to przejść w taki sposób. Ale zdjęć nam nie robili :) Pozdrawiamy :)

      Usuń
  3. Dzięki za info :) Również pozdrawiam i do zobaczenia gdzieś na szlaku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słowo daję, jeszcze Wam niedźwiedzia brakowało do tej kolekcji zwierząt :D Bardzo fajna relacja, my mieliśmy w tym roku w planach wędrówkę od Rohaczy po Brestową, ale nie wiem czy jeszcze nam coś z tego wyjdzie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to samo mówiliśmy, że tylko niedźwiedzia nam jeszcze brakuje :) Ale jak mamy go już zobaczyć, to jedynie w dolinie, oczywiście będąc już na szczycie :D
      Życzymy Wam zrealizowania tej wędrówki i pozdrawiamy :)

      Usuń
    2. O tym samym pomyślałem, że niedźwiedzia Wam brakowało :-P
      Faktycznie, ten odcinek jest dość wymagający uwagi, ale dzięki temu interesujący :) Ja osobiście gdy nim szedłem nie miałem żadnych widoków - chmury, ale i tak pamiętam dwa trudniejsze miejsca :)

      Usuń
  5. Ten odcinek jeszcze przede mną, z tym, że wolałbym iść w odwrotnym kierunku. Bardzo ciekawa relacja, lubię Tatry Zachodnie, bo unikamy tłumów znanych z głównego pasma Tatr. Świetne zdjęcia, a ekspozycje robią wrażenie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak tłumów, piękne widoki i granie niczym jak w Tatrach Wysokich - to jest właśnie to co przemawia za słowackimi Tatrami Zachodnimi. Pozdrawiamy :)

      Usuń
  6. Beautiful photos! piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super relacja ;-) Cudowne wspomnienia wróciły, bo bardzo mi się tam podobało :-) Pozdrowienia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że się podobało :) Pamiętam też twoją fotorelację z Trzech Kop :) Również była bardzo fajna :)
    Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń