niedziela, 11 stycznia 2015

Giewont w zimie

No i rozpoczęliśmy nasz nowy górski rok !!! :-)
Na początku tego roku postanowiliśmy przywitać się z naszymi ukochanymi Tatrami zdobywając Giewont.
Na Giewoncie byliśmy już latem w 2013 roku z Nikolą, jednak tym razem, bez naszej pociechy, chcieliśmy się zmierzyć z tą górą w zimowych warunkach. Wejście zaplanowaliśmy najbardziej popularnym ze szlaków prowadzących na Giewont - niebieskim przez Kalatówki i Polanę Kondratową.
Krzyż na Giewoncie

W Zakopanem, w schronisku młodzieżowym, w którym zarezerwowaliśmy kilka dni wcześniej nocleg, meldujemy się w piątkowy wieczór. Oprócz nas, są z nami Dominik i Jowita, którzy byli z nami na Giewoncie także latem.
Po szybkim spaniu, o godz. 6.00 opuszczamy schronisko i podjeżdżamy na parking w pobliżu ronda Jana Pawła II, gdzie już tradycyjnie zostawiamy samochód. Z okolic ronda łapiemy busa, który podwozi nas pod dolną stację kolejki na Kasprowy Wierch. 

Z przystanku kierujemy się na lewo, a następnie odbijamy w prawo i za niebieskimi znakami idziemy szeroką i wygodną, delikatnie prowadzącą pod górę, zaśnieżoną drogą, która doprowadza nas w 30 min. pod hotel górski i schronisko na Polanie Kalatówki. 


Polana swoją nazwę nosi od nazwiska dawnych właścicieli - rodu Kalatów. Zimą funkcjonuje tutaj ośrodek narciarski, natomiast latem prowadzony jest kulturowy wypas owiec.
Z polany mamy pierwsze poranne widoki m.in. w stronę Kasprowego Wierchu.

Opuszczamy polanę i idziemy dalej za niebieskimi znakami w kierunku Hali Kondratowej. 


Tuż za polaną obijam sobie pośladki, zaliczając solidną glebę na ukrytym pod śniegiem lodzie. Zaczynam pierwsze rozważania nad tym, czy nie nadszedł już czas na założenie raków, ale stwierdzam, że jeszcze za wcześnie na nie. Idziemy więc z większą ostrożnością dalej, teraz już zdecydowanie węższą, prowadzącą trochę pod górę, leśną ścieżką.
Po 45 min. od opuszczenia Kalatówek, docieramy do małego drewnianego Schroniska PTTK na Hali Kondratowej, w którego klimatycznym wnętrzu postanawiamy zrobić sobie przerwę śniadaniową.


Schronisko to znajduje się na wysokości 1333 m n.p.m. i jest najmniejszym schroniskiem w Tatrach. W 1954 r. schronisko o mało nie zostało zmiecione przez lawinę skalną, która oderwała się od grani Długiego Giewontu. W okolicy schroniska można zresztą zobaczyć głazy skalne po tejże lawinie.

Po półgodzinnej przerwie, wyruszamy dalej. Teraz naszym celem jest dotarcie na Kondracką Przełęcz (1725 m n.p.m.).
Idziemy dalej niebieskim szlakiem, mijamy polawinowe głazy i wchodzimy w lasek prowadzący skrajem Polany Kondratowej pod zboczami Długiego Giewontu. 



Wkrótce las zanika, pojawia się kosodrzewina i zdecydowanie większe ilości śniegu. Robi się także dość stromo i ślisko.
Kiedy zbliżamy się do tzw. Piekła, zakładamy raki. Po chwili odbijamy w prawo i idziemy na przełaj, brnąc miejscami po kolana w śniegu, w kierunku widocznej w oddali Kondrackiej Przełęczy.






Po dość męczącym podejściu docieramy wreszcie na Kondracką Przełęcz. 



Na przełęczy rozpoczynamy walkę z bardzo silnym wiatrem, który nie napawa nas optymizmem przed decydującym odcinkiem jaki na nas jeszcze czeka. Zrobiło się nagle jakoś cholernie nieprzyjemnie. Postanawiamy jednak, że podejdziemy jeszcze na Kondracką Wyżnią Przełęcz (1765 m n.p.m.), a tam podejmiemy kolejną decyzję dotyczącą dalszego wejścia. 
A więc, idziemy dalej w stronę kolejnej przełęczy. Odcinek między obiema przełęczami jest bardzo łatwy i wygodny, dlatego pokonujemy go w błyskawicznym tempie.

Na tej przełęczy ten sam scenariusz co poniżej, ale decydujemy, że wchodzimy na szczyt, ponieważ udaje nam się zobaczyć ledwo widoczny krzyż na szczycie, który podziałał na nas jak magnes.

Opuszczamy przełęcz i idziemy w stronę szczytu. 

Wkrótce zaczynamy pokonywać najbardziej niebezpieczny odcinek wejścia na szczyt Giewontu. Wchodzimy powoli i rozważnie po oblodzonej i zaśnieżonej skale. Każdy krok w takich warunkach musi być bardzo przemyślany, bo każde, chociażby tylko potknięcie, może się różnie zakończyć. Podczas wejścia możemy skorzystać z łańcuchów, które nie znalazły się pod warstwą lodu i śniegu.



Wreszcie, po 4 godz. wejścia, zdobywamy nasz zimowy Giewont. Olbrzymia radość, jesteśmy tu sami, tylko my i wspaniale prezentujący się nad nami oblodzony krzyż. Latem, o takiej samotności tutaj, można tylko pomarzyć !!!



Będąc na szczycie, zauważamy, że od strony północnej zaczyna się coś przejaśniać i tym samym, robi się nadzieja, że będziemy mogli, być może coś zobaczyć tego dnia. 


Po dość długim pobycie na szczycie, żegnamy się z nim i rozpoczynamy zejście. Schodzimy tą samą drogą, którą wchodziliśmy. Latem jest nieco inaczej, gdyż szlak tu jest jednokierunkowy - wejście i zejście prowadzi inną drogą. Podczas zejścia ponownie schodzimy bardzo, ale to bardzo ostrożnie, tak aby w jednym kawałku zakończyć naszą “operację Giewont”. Kiedy zbliżamy się do Kondrackiej Przełęczy Wyżniej, dostajemy wspaniały prezent od Matki Natury. Chmury się rozchodzą, robi się pogodnie, a my możemy nakarmić nasze oczy przepięknymi tatrzańskimi panoramami. Możemy zobaczyć w zimowej scenerii szczyty Tatr Zachodnich z pobliską Kopą Kondracką, Małołączniakiem na czele oraz Tatry Wysokie ze swoją majestatyczną Świnicą. Oczywiście, kapitalnie teraz prezentuje się także kopuła szczytowa Giewontu.




Z Kondrackiej Przeł. Wyżniej wracamy na wietrzną Kondracką Przełęcz, z której bezproblemowo, teraz wydeptaną już w śniegu ścieżką, w towarzystwie pięknego otoczenia, dochodzimy na Halę Kondratową.




Z hali pozostaje nam już tylko zejście do Kuźnic i dotarcie na parking pod rondem. Tam kończy się nasza pierwsza zimowa wędrówka w tym roku. Mimo niepewnych warunków pogodowych, jakie zapowiadali na ten dzień meteorolodzy, postanowiliśmy zaryzykować, zresztą nie pierwszy już raz. Jak widać, po raz kolejny udało nam się z tą pogodą, bo, o ile wchodziliśmy przy nieciekawej pogodzie, to podczas zejścia zostaliśmy nagrodzeni, chyba za zdobycie szczytu, świetnymi warunkami i pięknymi widokami.
                                                                       - KONIEC -
                                                                   POZDRAWIAMY 

NASZA TRASA:
szlak turystyczny niebieski Kuźnice - Polana Kalatówki - Hala Kondratowa - Kondracka Przełęcz - Giewont - Kuźnice

NA MAPIE:
Trasa Kuźnice ↔ Kuźnice w serwisie mapa-turystyczna.pl


CZAS: 8 h

DATA: 03-01-2015

8 komentarzy:

  1. Świetnie rozpoczęty rok! Brawa dla całej ekipy. Bardzo podobają mi się zdjęcia z samego podejścia na Giewont - w takich warunkach zrobione - czapki z głów! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę że rozpoczęcie roku jak najbardziej udane :) Ładną niespodziankę sprawiła pogoda pod koniec :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super to przejaśnienie później. Podoba mi się to ujęcie Długiego Giewontu :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super! Kilka razy byłam na Giewoncie, ale tylko w wersji letniej. Rozpoczęcie roku z przytupem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Góra ta sama a jakby zupełnie inna. Nigdy nie byłem zimą w Tatrach, nawet w Zakopanem, więc z ciekawością obejrzałem zdjęcia z wycieczki. Pogoda podczas zejścia rzeczywiście Was nagrodziła pięknymi widokami.
    Nie ma to, jak dobrze zacząć rok :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki za wpis :) miło poczytać:) Interesowało mnie właśnie ile mniej więcej zajmuje wejdzie w warunkach zimowych. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam. Byłam latem. Niestety - lęk wysokości zakończyłam pod Giewontem i nie weszłam, dlatego Was podziwiam i to w takich trudnych warunkach, gdzie idzie się gorzej. Szacun.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie bylem jeszcze na Giewoncie.Wspaniale mieliscie widoki.

    OdpowiedzUsuń