niedziela, 9 sierpnia 2015

Velký Rozsutec

Veľký Rozsutec
Kiedy pojechaliśmy pierwszy raz w rejon Małej Fatry i weszliśmy na Mały Rozsutec (Malý Rozsutec - 1344 m n.p.m.), z którego ujrzeliśmy sylwetkę Wielkiego Rozsutca (słow. Velký Rozsutec - 1610 m n.p.m.), od razu wiedzieliśmy, gdzie i na jaką górę wybierzemy się następnym razem.

I tak też się stało, naszą kolejną górską zdobyczą stał się właśnie Wielki Rozsutec, na którego szczyt postanowiliśmy wejść ze Štefanovej (625 m n.p.m.).

Wielki Rozsutec wznosi się w głównym grzbiecie północno-wschodniej części Małej Fatry, rozdziela w tym miejscu Dolinę Wratną (słow. Vrátna dolina) na zachodzie od doliny potoku Biela na wschodzie.



NASZA TRASA:
szlak turystyczny zielony Štefanová - Medziholie szlak turystyczny czerwony Veľký Rozsutec - Medzirozsutce szlak turystyczny niebieski Pod Tanečnicou - Pod Pálenicou szlak turystyczny zielony Vrchpodžiar szlak turystyczny żółty Štefanová

Już długo przed wyjazdem wiedzieliśmy, że nasze wędrujące grono będzie całkiem spore. Oprócz naszej trójcy i Gabrysi, dołączyła do nas także siostra Renaty z rodzinką oraz nasz kolega z Białegostoku.

Wędrówkę rozpoczynamy z dużego płatnego parkingu w Štefanovej, z którego ruszamy za zielonymi znakami na Sedlo Medziholie.

Szlak prowadzi całkiem przyjemną ścieżką, początkowo z ciekawym widokiem za plecami.

Później wskakujemy już w las, przechodzimy przez Šlahorke (950 m n.p.m.) i dochodzimy do Przełęczy Medziholie (1185 m n.p.m.).

Sedlo Medziholie. W tle Osnica.
Ta szeroka przełęcz oddziela Wielkiego Rozsutca od mniejszego o całe 3 m Stoha (1607 m n.p.m.).
Z przełęczy mamy bardzo fajne widoki, w szczególności na skaliste partie szczytowe Wielkiego Rozsutca.
Veľký Rozsutec
Od lewej widok na Kraviarske, Žitné, Baraniarky i Sokolie
Stoh i Poludňový grúň w oddali

Z przełęczy oznaczonym już na czerwono szlakiem, który po przejściu polany znacznie zmienia nachylenie, zaczynamy pokonywać  bardziej strome odcinki naszej trasy. Wkrótce pojawiają się pierwsze drabinki, a kiedy wchodzimy już w czysto skalisty teren, pojawiają się także łańcuchy.






Podczas tej męczącej wspinaczki, dość często robimy krótkie przerwy, nie tylko po to, aby móc odpocząć, ale również dlatego, że pojawiają się coraz to okazalsze widoki.




Poniżej samego szczytu dołącza do nas czerwony szlak, którym można dotrzeć na W. Rozsutca od strony przełęczy Międzyrozsutce.
Po minięciu tej krzyżówki i pokonaniu ostatniej skalnej przeszkody z łańcuchem, stajemy wreszcie na wierzchołku Wielkiego Rozsutca :-)
Na szczycie spędzamy sporo czasu delektując się cudownymi górskimi krajobrazami. Dookoła, aż po horyzont, same góry !!! Jest cudownie. Widoki są tak wspaniałe, że nie jesteśmy w stanie stąd iść :)
Oczywiście na szczycie robimy pamiątkowe zdjęcia pod żelaznym krzyżem oraz dokonujemy wpisu do zeszytu, który znajduje się w skrzynce przy tabliczce szczytowej.
Na szczycie tłoczno

Z Wielkiego Rozsutca, szczyt Małego Rozsutca rzeczywiście jest mały :)
Widok na m.in Wielkiego Chocza w Górach Choczańskich (z lewej) oraz Niżne Tatry i Wielką Fatrę
Od Stoha po Chleb
Krajobraz Małej Fatry. Widok na m.in. Poludňový grúň, Hromové, Chleb, Veľký Kriváň, Baraniarky i Sokolie.
Vrátna dolina i wznoszące się nad nią Sokolie i Boboty, za nimi Terchová. W oddali również Beskidy.
Szczęśliwi na szczycie najpiękniejszej góry w Słowacji
Na szczycie pod krzyżem
Cała szczytująca ekipa :) 
Wpis musiał być !!!
Tablica upamiętniająca "Memoriał ku czci bł. Jana Pawła II " z dnia 07. 08. 2013
Niestety, musiał w końcu nastąpić ten smutny moment pożegnania się z Wielkim Rozsutcem.
Ze szczytu schodzimy ponownie szlakiem czerwonym, ale tym razem w kierunku Przełęczy Medzirozsutce.
Trudniejszy fragment zejścia z samego szczytu
Kierunki z siodełka pod szczytem
Skaliste wzniesienia na szlaku, które można minąć także widocznym trawersem
Przed wejściem w las, szlak ten oferuje bardzo fajne widoki, a u podnóża Wielkiego Rozsutca, możemy zobaczyć wysyp skalnych stożków i igieł.
Stożki, igły i Południowe Skały, a za nimi Boboty i Sokolie

Na szlaku z widokami 
Spojrzenie za plecy ...  na Wielkiego Rozsutca

Po dotarciu na Medzirozsutce (1200 m n.p.m.) jednogłośnie zarządzamy dłuższą przerwę w towarzystwie górskich widoków.

Widok z przełęczy Medzirozsutce - od Mincola po Wielkiego Chocza z Tatrami w oddali
Mały Rozsutec widziany z przełęczy
Pauza 
Po przerwie ruszamy za niebieskimi znakami i w kilka minut docieramy na polanę Pod Tanečnicou (1186 m n.p.m.).

Z polany idziemy dalej za niebieskimi znakami, które przeprowadzają nas przez malowniczy wąwóz Tesná rizňa , gdzie mamy ponownie ułatwienia w postaci łańcuchów i drabinek.


Kiedy docieramy Pod Pálenicou, opuszczamy wąwóz i zmieniamy szlak z niebieskiego na zielony, który dość łagodnie doprowadza nas na Sedlo Vrchpodžiar (745 m n.p.m.).

Przez większy czas idziemy w lesie, ale tuż przed przełęczą wychodzimy na bardzo malowniczą polanę z przepięknymi widokami.
Bajecznych widoków ciąg dalszy
Z polany w kilka minut dochodzimy już na samą przełęcz Vrchpodžiar (745 m n.p.m.)


Z przełęczy bardzo wygodnym traktem, za żółtymi znakami idziemy do Štefanovej. Po drodze możemy ostatni już raz podziwiać fatrzańskie krajobrazy oraz pięknego Wielkiego Rozsutca.

Południowe Skały

Południowe Skały i Wielki Rozsutec
I jeszcze raz najpiękniejsza słowacka góra 

Na parkingu w Stefanovej kończymy naszą drugą fatrzańską przygodę, podczas której, robiąc bardzo ciekawą pętelkę, weszliśmy na większego z braci Rozsutców :)
W Małej Fatrze byliśmy dopiero drugi raz, i drugi raz zostaliśmy zauroczeni tym cudownym pasmem górskim w Słowacji, które ma tyle do zaoferowania. Dzięki temu jeszcze nie raz będziemy w nie powracać :)

                                                                         KONIEC

TRASA NA MAPIE:


SUMA PODEJŚĆ: 1017 m
SUMA ZEJŚĆ : 1017 m
DŁUGOŚĆ TRASY: ok. 12 km
NASZ CZAS: 8 h 30 min.
DATA: 11-07-2015


                                                                   



6 komentarzy:

  1. Super pogoda Wam się trafiła :D Piękna wycieczka i dzięki za przypomnienie Vrchpodziaru, uwielbiam to miejsce, jest strasznie idylliczne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. mój ulubiony szczyt...ale dlaczego tam zawsze tak gorąco...zawsze z chodzą ze mnie siódme poty...ale w przyszłym roku znów się wybiorę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby nie ostatnie upały, to bym tam był w niedzielę. Ale odpuściłem, i dobrze, będę miał niezwykły przewodnik na trasie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehhh, znowu na tych wszystkich blogach kuszą tymi Fatrami :) A mi wciąż tam jakoś nie po drodze... :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Te rejony nigdy mi się chyba nie znudzą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Idziemy, idziemy i dojść nie możemy... na wiosnę obowiązkowo :)

    OdpowiedzUsuń